"Pan w czapeczce" ukradł owoce. Zaskakująca reakcja właścicielki

Na targowisku w Rudzie Śląskiej starszy mężczyzna zabrał ze stoiska trzy koszyki owoców, nie płacąc za nie. Jak opisuje "Fakt", kradzież została zarejestrowana przez kamery. Poszkodowana właścicielka opisała całą sytuację na facebookowej grupie i poprosiła o pomoc w odnalezieniu sprawcy. To nie koniec.

ss"Pan w czapeczce" ukradł owoce. Zaskakująca reakcja właścicielki
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Informację o zdarzeniu opublikowano na facebookowej grupie "Warzywka i owocki na Targu Ruda 1 kościelna 10 41-700". Właścicielka stoiska napisała tam krótki post, że szuka starszego klienta, który wyniósł bez zapłaty z jej stoiska borówki, wiśnie i porzeczki. Zamieściła też filmik z monitoringu z wizerunkiem sprawcy.

Ruda Śląska. "Pan w czapeczce" ukradł owoce. "Nie lubię komuś robić problemów"

2 razy zrobił dziś podejście! I ukradł w sumie 3 koszyki. Prosimy o zwrot towaru lub zapłatę - apelowała właścicielka do złodziejaszka.

Kobieta poprosiła internautów o pomoc w rozpoznaniu mężczyzny, opisując jego wygląd. Podała, że to "pan w czapeczce, koszula w kratę". Zaznaczyła, że kamery niestety nie uchwyciły dokładnie jego twarzy.

Facebook i monitoring na targowisku w Rudzie Śląskiej

Jak podaje "Fakt", w opisie sprawy zwrócono uwagę, że dziś w podobnych sytuacjach coraz częściej wsparciem okazują się media społecznościowe. Publikacja nagrań z monitoringu lub zdjęć sprawia, że informacja szybko dociera do dużej liczby osób, co może ułatwić identyfikację sprawcy i skłonić go do rozliczenia się ze sprzedawcą.

W tym przypadku istotne stało się to, że teren targowiska był objęty monitoringiem. Właśnie na to powoływała się właścicielka, gdy po kilku dniach ponownie zobaczyła tego samego mężczyznę.

Mężczyzna wrócił po wiśnie. Sprzedawczyni go zatrzymała

Z kolejnego wpisu właścicielki na tej samej grupie wynikało, że starszy mężczyzna znów pojawił się przy stoisku i zdążył już przygotować sobie wiśnie do zabrania. Wtedy podeszła do niego czujna ekspedientka i poinformowała go, że jego wcześniejsze wybryki zarejestrował monitoring.

Autorka posta przekazała, że mężczyzna początkowo zaprzeczał, ale był wyraźnie zaskoczony, gdy usłyszał, że sprzedawcy mają nagrania.

Zaskakujący finał: wrócił, by uregulować należność

Następnego dnia senior ponownie odwiedził stoisko, tym razem po to, by... zapłacić za wcześniej zabrane owoce. Z relacji właścicielki wynikało, że nie tłumaczył swojego postępowania, a jedynie poprosił o możliwość rozliczenia się.

Właściciele stoiska przyjęli pieniądze i zamknęli sprawę. "Nie lubię komuś robić problemów, bo sama wiem, ile to kosztuje zdrowia, ale myślę, że nasza rozmowa na pewno otworzyła mu oczy, że w XXI wieku jest takie coś, jak monitoring i że kombinacje nie popłacają" - skwitowała kobieta we wpisie na Facebooku.

Wybrane dla Ciebie