Najważniejsze informacje
- Psycholog kryminalny wskazuje na nagły impuls i kryzys psychiczny jako przyczyny tragedii.
- Powodem mogła być kumulacja problemów osobistych, emocjonalnych i życiowych zmian.
- Ekspert nie wskazuje psychopatii jako głównego wyjaśnienia sprawy.
Zbrodnia w Skawinie. Możliwe przyczyny
Psycholog sądowy podkreśla, że podobne tragiczne zdarzenia nie mają jednej oczywistej przyczyny. Według Gołębiowskiego, w grę wchodzić może nawarstwienie wielu problemów i stresów – tzw. psychologiczny kryzys lub załamanie.
Zazwyczaj nie jest tak, że jedna rzecz doprowadza człowieka do tragedii. To najczęściej efekt wielu czynników, które przez długi czas się kumulują. Można to porównać do plecaka, do którego wkładamy kolejne kamienie. W pewnym momencie ciężar staje się zbyt duży i dochodzi do załamania – wyjaśnia Gołębiowski.
35-latek, który miał być sprawcą zbrodni, był mężem jednej z ofiar i ojcem nowo narodzonego dziecka. Narodziny dziecka mogły stać się punktem zwrotnym i wywołać gwałtowny impuls. Gołębiowski zwraca uwagę, że ogromne zmiany życiowe – także długo wyczekiwane i pozytywne – bywają trudne do udźwignięcia.
Narodziny dziecka są wydarzeniem bardzo ważnym, ale jednocześnie stanowią ogromną zmianę życiową… może pojawić się lęk związany z nową rolą, odpowiedzialnością i zmianą dotychczasowego życia – tłumaczy na łamach "Faktu" ekspert.
Rodzinne relacje i presja społeczna
Istotny jest również fakt, że konflikt rodzinny mógł przyczynić się do eskalacji napięcia. Gołębiowski wskazuje na możliwe spory z teściową oraz atmosferę niepewności czy podejrzeń w relacjach rodzinnych – również bezpośrednio po narodzinach dziecka. Zauważa też, że osoby uchodzące za przykładne i będące pod presją wysokich oczekiwań społecznych, mogą być szczególnie narażone na przeciążenie psychiczne.
Bycie osobą, która stawia sobie wysokie wymagania i chce być wzorem dla innych, wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym. Dochodzi do tego kredyt, utrzymanie rodziny, wydatki związane z narodzinami dziecka, oczekiwania społeczne. Wszystko to może tworzyć bardzo silną presję – argumentuje Gołębiowski.
Zdaniem eksperta, także bardzo silna religijność nie daje gwarancji bezpieczeństwa, a nawet może być źródłem dodatkowego napięcia, jeśli pojawia się tzw. dysonans psychologiczny.
Impuls czy planowanie? Jak ocenia to biegły sądowy
Z ustaleń eksperta wynika, że w tej sprawie nie doszło do starannego zaplanowania zbrodni. Dominować miał nagły, gwałtowny wybuch emocji, który wymknął się spod kontroli. Gołębiowski dodaje, że w tego typu przypadkach ofiary mogą nie zdążyć nawet zareagować lub wezwać pomocy – stres czasem odbiera mowę i uniemożliwia działanie. – Na podstawie znanych informacji bardziej prawdopodobny wydaje się impuls i gwałtowny wybuch emocji – wskazuje "Faktowi" psycholog sądowy.
Według Gołębiowskiego, po całym zdarzeniu sprawca mógł doznać ogromnego poczucia winy i lęku, co prowadzi do tzw. samobójstwa poagresyjnego.
Człowiek dokonuje czynu pod wpływem silnych emocji, a później uświadamia sobie jego konsekwencje. Może wtedy dojść do przekonania, że nie jest w stanie dalej żyć z tym, co zrobił – wyjaśnia.
Wsparcie dla bliskich po tragedii rodzinnej
Ekspert podkreśla, że bliscy ofiar oraz sprawcy będą potrzebowali długofalowej pomocy psychologicznej. – To jedna z najcięższych traum, jaka może spotkać człowieka. Utrata najbliższych w tak dramatycznych okolicznościach pozostawia ślad na całe życie – podsumowuje Gołębiowski. Wciąż trwa też dochodzenie, które ma wyjaśnić wszystkie szczegóły i motywy tego zdarzenia.