Ekspert o zasięgu rosyjskich rakiet. Wspomniał także o Polsce

Rosja ma pociski balistyczne, które mogą dolecieć nie tylko do Ukrainy, ale także do Polski i państw bałtyckich. Jak podkreśla ekspert, sam zasięg rakiet nie oznacza jednak, że Europie grozi atak. W przypadku Polski istotne jest również to, że jest członkiem NATO, a w razie agresji obowiązuje art. 5 Sojuszu.

Russians Mark 'Defender Of The Fatherland Day'
MOSCOW, RUSSIA - FEBRUARY 23: (RUSSIA OUT) Russian President Vladimir Putin (C), accompanied by military officers who have served in the military invasion of Ukraine, attends a wreath-laying ceremony at the Unknown Soldier's Tomb marking Defender of the Fatherland Day on February 23, 2025 in Moscow, Russia. The event continues the Soviet tradition of the marking Red Army Day, celebrated the same day. (Photo by Contributor/Getty Images)
ContributorEkspert o zasięgu rosyjskich rakiet. Wspomniał także o Polsce
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • "Iskandery" z obwodu kaliningradzkiego mogą technicznie razić cele w Polsce oraz w krajach bałtyckich.
  • Paweł Narozhny ocenia, że Rosji brakuje ludzi i środków, by otworzyć szeroką wojnę z państwami Europy.
  • Ekspert dopuszcza prowokacje (np. drony, przerzuty migrantów), ale uznaje scenariusz dużych uderzeń na Europę za mało prawdopodobny.

Rosja ma pociski balistyczne, które technicznie mogą dosięgnąć celów w Polsce i krajach bałtyckich. Zdaniem ukraińskiego eksperta wojskowego Pawła Narozhnego nie oznacza to jednak, że Kreml przygotowuje się do wojny z Europą. Jego zdaniem taki scenariusz byłby dla Moskwy bardzo kosztowny i mało prawdopodobny.

Narozhny w rozmowie z ukraińskim portalem UNIAN zwrócił uwagę, że Rosja dysponuje systemami rakietowymi Iskander rozmieszczonymi w obwodzie kaliningradzkim. Jak podkreślił, z wojskowego punktu widzenia mogą one stanowić zagrożenie dla Polski oraz państw bałtyckich - Litwy, Łotwy i Estonii.

Według niego Moskwa wciąż koncentruje jednak znaczną część swoich sił na wojnie w Ukrainie i nie dysponuje nadwyżką żołnierzy potrzebną do prowadzenia dużego konfliktu z państwami europejskimi.

Bóbr z Kampinosu stał się hitem internetu. Wszystko przez kolor zębów

Jeśli Rosja miałaby dodatkowe setki tysięcy żołnierzy, to pojawia się pytanie, dlaczego nie wykorzystuje ich już teraz na froncie w Ukrainie – stwierdził Narozhny. Zwrócił uwagę, że rosyjska armia nadal nie zdołała przełamać sytuacji na najważniejszych odcinkach walk w obwodach donieckim i ługańskim oraz na południu Ukrainy.

Rosja nie ma szans z Europą?

Ekspert przypomniał również, że europejskie armie dysponują nowoczesnym uzbrojeniem i lotnictwem, w tym samolotami piątej generacji F-35. Jego zdaniem ewentualna wojna z państwami NATO wymagałaby od Rosji zaangażowania znacznie większych sił, w tym nowoczesnych myśliwców i bombowców strategicznych.

Zdaniem Narozhnego bardziej realne od otwartego konfliktu są działania o mniejszej skali. Wymienił między innymi prowokacje przy granicach, incydenty z udziałem dronów czy wykorzystywanie presji migracyjnej. Takie działania, jak ocenił, są znacznie bardziej prawdopodobne niż pełnoskalowa wojna z Europą.

W praktyce ewentualny atak na Polskę oznaczałby także konfrontację z całym Sojuszem Północnoatlantyckim. Polska jest członkiem NATO, w którym obowiązuje artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Zgodnie z jego zapisami zbrojna napaść na jedno z państw członkowskich jest uznawana za atak na wszystkich sojuszników.

Wybrane dla Ciebie