Parlament Europejski ogranicza nazwy. Chodzi o zamienniki mięsa

Parlament Europejski wprowadził regulacje dotyczące nazewnictwa roślinnych odpowiedników mięsa. Nowe przepisy zakładają, że terminy takie jak "kotlet" czy "polędwica" będą mogły być stosowane wyłącznie wobec produktów pochodzenia zwierzęcego.

(zdj. podgl.).(zdj. podgl.).
Źródło zdjęć: © Getty Images | Michaił Spaskow
Karol Osiński

Parlament Europejski zdecydował, że część określeń znanych z działów mięsnych nie będzie mogła trafiać na etykiety produktów bez mięsa. Nowe zasady mają uporządkować unijny rynek i jasno oddzielić żywność mięsną od wyrobów roślinnych oraz produktów tworzonych z komórek.

Najważniejsze informacje

  • Parlament Europejski uznał, że wybrane nazwy mogą odnosić się wyłącznie do produktów mięsnych.
  • Na liście zastrzeżonych określeń znalazły się m.in. wołowina, polędwica, żeberka i **kotlet**.
  • Przepisy muszą jeszcze formalnie zatwierdzić państwa członkowskie w Radzie Unii Europejskiej.

Zgodnie z przyjętym podejściem mięso zdefiniowano jako jadalne części zwierząt. To właśnie do tak rozumianych produktów mają być przypisane konkretne nazwy handlowe. Celem zmian jest większa przejrzystość dla konsumentów i ujednolicenie zasad obowiązujących na wspólnym rynku Unii Europejskiej.

Jakie nazwy Parlament Europejski zastrzegł dla mięsa?

Na liście znalazły się m.in. wołowina, cielęcina, wieprzowina, drób, kurczak, indyk, kaczka, gęś, jagnięcina, baranina, polędwica, żeberka, łopatka, golonka, skrzydełka, pierś, wątroba, udo, mostek, antrykot, zadek, boczek i kotlet. Zakaz ma objąć także produkty hodowane w laboratorium lub wytwarzane z komórek.

Spór o nazwy dla zamienników mięsa trwa w Parlamencie Europejskim od miesięcy. Jeszcze w październiku 2025 r. europosłowie debatowali nad określeniami takimi jak stek, kiełbasa i burger. Ostatecznie stek trafił do grona nazw niedozwolonych dla produktów roślinnych, ale burger, kiełbasa i nuggetsy nadal mają pozostać dopuszczalne.

Producenci zamienników mięsa liczą koszty

Według badań niemieckiego stowarzyszenia przemysłu roślinnego BALPRO ograniczenia mogą odbić się na rynku substytutów. Organizacja szacuje, że przy pełnym zakazie używania utrwalonych nazw straty producentów w samych Niemczech mogłyby przekroczyć 250 mln euro. To jeden z argumentów podnoszonych w dyskusji o nowych etykietach.

Parlament uregulował też używanie na opakowaniach słów takich jak uczciwy i sprawiedliwy w odniesieniu do produktów rolnych. Takie określenia mają być dozwolone np. wtedy, gdy produkt wspiera rozwój społeczności wiejskiej albo promuje organizacje zrzeszające rolników. To drugi element zmian obok samego nazewnictwa.

W tym samym pakiecie europosłowie zajęli się także przepisami wzmacniającymi pozycję rolników w umowach handlowych. Za zmianami zagłosowało 560 posłów, przeciw było 75, a 25 wstrzymało się od głosu. Państwa członkowskie mają teraz publikować w internecie przejrzyste wskaźniki referencyjne, a nowe prawo przewiduje też obowiązkowe pisemne umowy i łatwiejsze negocjacje zbiorowe producentów. Zanim regulacje zaczną obowiązywać, musi je jeszcze formalnie zatwierdzić Rada Unii Europejskiej.

Wybrane dla Ciebie