Pjongjang oskarża Seul o wtragnięcie drona. Jest groźba odwetu

Korea Północna ogłosiła w sobotę zestrzelenie drona, który – według reżimu w Pjongjangu – wtargnął z Południa, grożąc poważnymi konsekwencjami dla Seulu. Południowokoreańskie władze zdementowały te zarzuty i zaproponowały wspólne śledztwo, podsycając napięcie na Półwyspie Koreańskim.

Kim Dzong UnKim Dzong Un
Źródło zdjęć: © Getty Images
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Korea Płn. twierdzi, że 4 stycznia nad jej terytorium wleciał dron z okolic Inczonu; maszyna miała spaść koło Kaesong.
  • Seul zaprzecza użyciu takiego sprzętu, minister obrony proponuje wspólne śledztwo.
  • Spór wybuchł przed zjazdem partii w Pjongjangu; analitycy wskazują na cywilny charakter zaprezentowanego drona.

Napięcie między Pjongjangiem a Seulem znów rośnie. Północ poinformowała o zestrzeleniu bezzałogowca, który rzekomo naruszył jej przestrzeń powietrzną od strony wyspy w pobliżu Inczonu. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, komunikat przekazała państwowa agencja KCNA. W reakcji prezydent Korei Płd. Li Dze Mjung zwołał pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i polecił szczegółowe dochodzenie.

Rzecznik północnokoreańskiej armii oświadczył, że do incydentu miało dojść 4 stycznia, a szczątki drona spadły w rejonie granicznego Kaesong. Reżim określił południowego sąsiada jako "najbardziej wrogiego przeciwnika” i opublikował zdjęcia rozbitej maszyny. W komunikacie padła zapowiedź konsekwencji

Korea Płn. pomaga Rosji. Czyja jest to wina? Ekspert odpowiada

Seul z pewnością zapłaci wysoką cenę za tę niewybaczalną histerię - wskazano w komunikacie, cytowanym przez PAP.

Seul odpowiada i wzywa do weryfikacji

Minister obrony Korei Płd. An Gju Bak odrzucił oskarżenia. Według relacji agencji Yonhap, polityk zapewnił, że armia nie posiada takiego typu maszyn i zaproponował Północy wspólne śledztwo. Zlecenie weryfikacji na poziomie Rady Bezpieczeństwa ma pokazać, że władze w Seulu dążą do wyjaśnienia sprawy transparentnie i bez eskalacji. To ważne, bo prezydent Li zapowiadał kurs deeskalacyjny w relacjach z Północą.

Wątpliwości co do militarnego charakteru drona zgłaszają także analitycy. Cytowany przez AFP Hong Min z południowokoreańskiego Instytutu ds. Zjednoczenia Narodowego ocenił, że to dron cywilny.

Używanie przestarzałego drona, wymagającego fizycznego wyjęcia karty pamięci, jest, z wojskowego punktu widzenia, nieuzasadnione - ocenił.

Spór o drona wybuchł tuż przed ważnym zjazdem partii rządzącej w Pjongjangu, co nadaje sprawie wymiar polityczny. To pierwszy poważny zgrzyt międzykoreański od czerwca 2025 r., gdy władzę w Seulu objął Li Dze Mjung, który dąży do deeskalacji napięcia.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie