Youtuber Tomasz Strzelczyk przed kilkoma dniami zamieścił wideo. W restauracji Stacja Jastarnia zamówił dorsza. Po kilku chwilach zorientował się, że otrzymał plamiaka, czyli rybę z gatunku dorszowatych.
Gdy powiadomił o tym obsługę, właściciel zarzekał się, że na talerzu jest właściwe zamówienie. - Czarna linia, gumowate mięso, brak koloru. Ryba jest dorszowata, ale to nie jest dorsz - mówił Strzelczyk.
Właściciel smażalni zapewniał, że może pokazać mu faktury, które rozwieją wątpliwości. Twierdził, że tak może się wybronić. - To jest wprowadzanie klientów w błąd - powiedział Strzelczyk.
Teraz Stacja Jastarnia wydała oświadczenie w mediach społecznościowych. - Nie możemy i nie chcemy przejść koło tego co się wydarzyło obojętnie. Przez ostatnie kilkadziesiąt godzin staraliśmy się ustalić co się wydarzyło i jak mogło dojść do takiej sytuacji - czytamy w komunikacie.
Byliśmy przekonani, że serwujemy dorsza atlantyckiego. Chcąc jednak dokładnie wyjaśnić sytuację i upewnić się, co faktycznie trafiło na talerz naszego gościa, sami zwróciliśmy się o opinię do specjalistów z Morskiego Instytutu Rybackiego. Po tej konsultacji okazało się, że wśród dostarczanych ryb znajdowały się również plamiaki - oświadczyli restauratorzy.
Stacja Jastarnia przekonuje, że nikogo nie chciała wprowadzać w błąd. We wpisie znalazły się przeprosiny gości i samego Strzelczyka. To jednak nie koniec.
- Wprowadzamy dodatkową kontrolę dostaw i oznaczeń produktów, aby taka sytuacja się nie powtórzyła. Po siedmiu latach prowadzenia restauracji nadal się uczymy. Nie cofniemy tego, co się wydarzyło, ale możemy powiedzieć wprost: popełniliśmy błąd, przepraszamy i wyciągamy z niego konkretne wnioski - zapewnia Stacja Jastarnia.