Do wypadku w Świdniku doszło 15 czerwca w centrum Świdnika (niedaleko Lublina). Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że czerwona Kia Stonic uderzyła w 83-letniego mężczyznę. Świadkowie (cytowani przez "Gazetę Wyborczą") twierdzą, że na chwilę przed wypadkiem kobieta jechała autem ok. 70-80 km na godzinę. W miejscu zdarzenia obowiązuje ograniczenie do 40 km/h.
Życia ofiary wypadku nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł dzień później w szpitalu. Okazało się, że za kierownicą Kii Stonic siedziała sędzia Magdalena S. Śledczy zbadali, że kobieta była trzeźwa, jak zmarły 83-latek. Jak ustaliło o2.pl, 49-latka złożyła obszerne wyjaśnienia.
Na miejscu zdarzenia był prokurator z Prokuratury Rejonowej w Świdniku, która prowadzi na razie tę sprawę. Działania wstępne prowadził też biegły z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków. Ustali on m.in. prędkość z jaką poruszał się pojazd uczestniczący w zdarzeniu. Pani sędzia cały czas była obecna na miejscu zdarzenia. Poddała się badaniu trzeźwości, które było negatywne. Nie miała obrażeń, z którymi trzeba by jechać do szpitala. W pełni współpracowała - mówił kilka dni po wypadki w rozmowie z o2.pl prok. Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Początkowo śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Świdniku. Ze względu na znajomości z lokalnymi prokuratorami, sprawę przeniesiono do jednostki w Lublinie. Tamtejsza prokuratura również zasugerowała, że lepiej przenieść sprawę.
"Gazeta Wyborcza" podaje, że ostatecznie nadzór nad postępowaniem przejęła Prokuratura Krajowa. Ta, wraz z Prokuraturą Regionalną w Lublinie zdecydowała, że śledztwo będzie prowadzone w Prokuraturze Okręgowej w Siedlcach na Mazowszu (jednostka podlega Prokuraturze Regionalnej w Lublinie). Akta sprawy wpłynęły do siedleckiej prokuratury 6 lipca. Na razie nie wiadomo czy i kiedy Magdalena S. usłyszy zarzuty w sprawie.