Podano ogromne liczby. Tylu Rosjan zginęło w wojnie
Dziennikarze BBC i Mediazony zidentyfikowali 200 186 nazwisk rosyjskich żołnierzy poległych w wojnie z Ukrainą. Analiza wskazuje na rekordowe straty w 2025 r. oraz największe obciążenie małych miejscowości i biedniejszych regionów.
Najważniejsze informacje
- BBC i Mediazona potwierdziły 200 186 nazwisk poległych rosyjskich wojskowych.
- Największe straty przypadają na 2025 r.; w 2024 r. potwierdzono co najmniej 83 706 zgonów.
- Najbardziej dotknięte są mniejsze miejscowości i regiony o wyższym poziomie ubóstwa.
Dziennikarze rosyjskiej redakcji BBC oraz Mediazony, we współpracy z zespołem wolontariuszy, zebrali i potwierdzili 200 186 nazwisk rosyjskich żołnierzy, którzy zginęli na froncie w trakcie wojny w Ukrainie.
W ostatnim miesiącu baza danych powiększyła się o 35 tysięcy wpisów. BBC zaznacza, że nie oznacza to nagłego wzrostu ofiar na froncie. To efekt dokładnego porównania starych danych z nowymi publicznymi danymi rządowymi, głównie z rejestru spraw spadkowych.
Według redakcji BBC i Mediazony rok 2025 okazał się najbardziej krwawy dla rosyjskiej armii. Dziennikarze potwierdzili 49 935 zgonów w 2024 r., a co najmniej 83 706 śmierci przypadło na rok 2024, przy czym wciąż czeka na opracowanie duży zbiór nekrologów z datą śmierci lub pogrzebu w 2025 r. Wstępna ocena sugeruje, że liczba poległych w ubiegłym roku może przekroczyć 90 tys. osób.
3 tys. ciał ukraińskich żołnierzy w wagonach. Przerażające nagranie
To oznacza narastające koszty ludzkie konfliktu po stronie Rosji, co potwierdzają konsekwentnie uzupełniane listy imienne.
Tylu Rosjan zginęło w wojnie. Są dokładne dane
Mediazona wskazuje, że 122,7 tys. poległych pochodziło z terenów miejskich, a 57,2 tys. z obszarów wiejskich. Jednak duże metropolie pozostają relatywnie mało dotknięte: dwie trzecie ofiar mieszkało w miejscowościach poniżej 100 tys. mieszkańców.
Najwięcej zgonów odnotowano w Baszkortostanie (7,7 tys.), Tatarstanie (6,8 tys.) oraz obwodzie swierdłowskim (6,3 tys.). Na poziomie wskaźników przodują Tywa (476 na 100 tys.), Buriacja (400), Kraj Zabajkalski (362) i Republika Ałtaju (316).
Szczegółowa analiza naszych danych pokazuje, że kontrakty najczęściej podpisują mieszkańcy małych miast i wsi, gdzie stabilna i dobrze płatna praca jest deficytowa, a agitacja władz lokalnych bywa bardziej natarczywa niż w dużych miastach. W rozkładzie poległych po regionach widać zwykle prawidłowość: im wyższy poziom ubóstwa, tym częściej rosną wskaźniki strat - czytamy w materiale BBC.
Na wojnę chętniej idą mieszkańcy terenów, gdzie ryzyko śmierci nienaturalnej jest od początku wyższe. Według ekspertów, osoby podpisujące dziś kontrakt kierują się już nie tyle biedą, ile brakiem perspektyw, poczuciem, że i tak nie mają wiele do stracenia.
Analizy pokazują, że największy ciężar mobilizacji i strat ponoszą mniejsze miejscowości i biedniejsze regiony. Rosnąca baza danych z nazwiskami ofiar pokazuje, jak bardzo cierpią lokalne społeczności w Rosji. Dziennikarze planują dalej porządkować nieprzetworzone nekrologi, co może sprawić, że oficjalna liczba zabitych w 2025 roku wzrośnie.
Straty sprzętowe i technologiczne również są ogromne. Rosja utraciła na polu walki tysiące jednostek sprzętu – w tym czołgi, pojazdy opancerzone, artylerię, drony i inne systemy – często nieodwracalnie. Rocznie konflikt kosztuje rosyjski budżet wojskowy setki miliardów euro, a wydatki na prowadzenie wojny znacząco obciążają całe państwo.
Efekt tych strat jest widoczny także poza frontem. Rosyjska gospodarka znajduje się pod coraz większą presją sankcji zachodnich, które uderzyły w kluczowe sektory, obniżają dochody z surowców i ograniczają możliwości handlowe.