Na facebookowym profilu "Primorsko Bułgaria - przewodnik i informacje" pojawił się z pozoru niewinny wpis informacyjny. Twórcy postanowili odpowiedzieć na jedno z najczęściej zadawanych przez turystów pytań: "Ile kosztuje komplet na plaży?".
Odpowiedź dla wielu okazała się zimnym prysznicem. Jak dowiadujemy się z wpisu, za tzw. "komplet plażowy" przy Beach Barze w Primorsku turyści muszą zapłacić 15 euro (czyli w przeliczeniu około 65 złotych). W skład tego zestawu wchodzą: 2 leżaki, 1 parasol, 1 stolik, 1 pufa. Przypominamy, że Bułgaria przyjęła euro 1 stycznia 2026 r.
Dla większych grup lokal oferuje również "przestronne altany", które co prawda są bez dodatkowej opłaty, ale pod warunkiem złożenia "minimalnego zamówienia" w barze. Choć autorzy wpisu kuszą krystalicznie czystym morzem, wygodą, pysznym jedzeniem i świetną atmosferą, polscy turyści szybko sprowadzili ich na ziemię. W komentarzach pod postem wybuchła lawina krytyki.
Wakacje za fortunę? Oto najdroższe atrakcje nad morzem 2026
"Sami sobie w kolano strzelili"
Polscy internauci nie kryją oburzenia i wprost piszą o pazerności tamtejszych przedsiębiorców. Głównym winowajcą według komentujących jest postępująca europeizacja cen oraz przejście na walutę euro.
"Bułgaria i Chorwacja, odkąd zgodziły się na euro, przestały być opłacalne. Sami sobie w kolano strzelili" – zauważa pan Artur.
Kolejni komentujący porównują bałkańskie kurorty do rodzimych realiów turystycznych. "Ci Bułgarzy i Chorwaci to prawie jak nasi Górale, byle tylko jak najwięcej się nachapać" – denerwuje się pan Piotr, wskazując, że woli już wybrać Egipt, gdzie przy odpowiednich napiwkach standard obsługi plażowej jest nieporównywalnie wyższy.
Inni turyści zwracają uwagę na drastyczne podwyżki w stosunku do ubiegłych lat. "40 procent więcej niż w tamtym roku" – wylicza pan Tomasz. Pan Marcin dodaje z kolei, że absurdalne ceny widać na każdym kroku, nie tylko na plaży: "Sałata Szopska po 9-10 euro to ja nie wiem, co musiało zdrożeć i o ile, żeby taką cenę mieć. Parę kawałków pomidora, ogórka i trochę sera startego. Koszt produkcji to max 1 euro".
Zjawisko tzw. "paragonów grozy" i wysokich opłat za infrastrukturę plażową sprawia, że krajobraz nadmorskich kurortów zaczyna wyglądać kuriozalnie. Zwraca na to uwagę pan Yan, który opisuje smutną rzeczywistość bułgarskich plaż:
"To jest przyczyna, dlaczego większość omija Bułgarię szerokim łukiem. Serwis plażowy! Wszędzie nastawiane leżaki do granic absurdu i do samej wody – puste i niewykorzystane w zdecydowanej większości. Maleńkie enklawy, gdzie można rozbić się na kocyku, unikając wszechobecnego zdzierstwa" – pisze oburzony internauta, dodając, że na kolejne wakacje wybierze resort, który serwis plażowy ma już wliczony w cenę pobytu.
Wygląda na to, że wysokie ceny mogą realnie uderzyć w bułgarski sektor turystyczny. Część osób deklaruje, że rezygnuje z wyjazdu w tamtym kierunku. "Miałam lecieć do Burgas i już zmieniłam kierunek" – pisze krótko pani Barbara.