Polka weszła do Lidla w USA. "W Polsce nie ma". Nie chodzi o jedzenie

Czy Lidl w Stanach Zjednoczonych wygląda tak samo jak w Polsce? Odpowiedzi na to pytanie postanowiła poszukać Polka, która podczas zakupów nagrała relację i opublikowała ją w mediach społecznościowych na facebookowym profilu "Agamosier". Choć spodziewała się większych różnic, już po kilku minutach okazało się, że wiele elementów sklepu wygląda bardzo znajomo.

Polka wybrała się do Lidla w Ameryce. Jedna rzecz zaskoczyła ją Polka wybrała się do Lidla w Ameryce. Jedna rzecz mocno ją zaskoczyła
Źródło zdjęć: © Facebook | Agamosier
Danuta Pałęga

Już od wejścia autorka nagrania zauważyła produkty dobrze znane z polskich sklepów tej sieci. Na półkach pojawiły się croissanty, słodkie "ślimaczki" z cynamonem, pieczywo i warzywa, które bez problemu można znaleźć również w kraju.

Podczas spaceru między alejkami zwracała uwagę na kolejne podobieństwa. Rozpoznawała znane marki, gotowe dania, przekąski i słodycze. Nie zabrakło też komentarzy o produktach, które – jej zdaniem – wyglądają niemal identycznie jak w polskich placówkach: buraczkach w słoiku, słodyczach (ciastka i czekolady), kefirze, sosach do makaronu czy wodzie kokosowej w puszce.

Te produkty zwróciły jej uwagę

Pojawiły się też produkty, które wzbudziły większe zainteresowanie. Wśród nich znalazły się między innymi większe puszki tuńczyka, kukurydza do ugotowania lub usmażenia, rozbudowany dział z mrożonkami oraz szeroki wybór owoców morza. Uwagę przyciągnęły również mniej oczywiste propozycje.

Fajne mieszanki, patrzcie. Jarmuż, szpinak, borówki, truskawki, banan. Takie gotowe do smoothie. Awokado mrożone, nigdy nie kupowałam - mówi influencerka.

Nie zabrakło także porównań cen. Część produktów może być tańsza niż w Polsce, choć sama autorka przyznała, że trudno jej to jednoznacznie ocenić bez dokładnego przeliczenia.

Największe zaskoczenie? Nie chodziło o jedzenie

Mimo że sklep nie wywołał wielkiego efektu "wow" pod względem asortymentu, jedna rzecz zrobiła na autorce nagrania naprawdę duże wrażenie. Okazało się, że w amerykańskim Lidlu dostępna jest toaleta dla klientów.

To właśnie ten element został przez nią oceniony najbardziej pozytywnie. Podczas relacji zwróciła uwagę, że tego typu udogodnienie nie jest standardem, do którego przywykła podczas zakupów w Polsce. - Najbardziej mi brakuje tego, że w Polsce nie ma restroomów, a tu są - przyznała.

Więcej podobieństw niż różnic

Wizyta w amerykańskim Lidlu pokazała, że globalne sieci handlowe coraz częściej zachowują podobny charakter niezależnie od kraju. Znajome produkty, układ sklepu i rozpoznawalne marki sprawiły, że zakupy za oceanem okazały się mniej egzotyczne, niż można było się spodziewać.

Wybrane dla Ciebie