Był ikoną polskiego sportu, rekordzistą, mistrzem i bohaterem narodowym. Jego nazwisko przez lata budziło podziw nie tylko na skoczniach, ale także daleko poza nimi. Stanisław Marusarz zapisał się w historii jako wybitny narciarz, lecz najważniejszy skok oddał nie podczas zawodów – w czasie II wojny światowej, uciekając z więzienia Gestapo.
O Stanisławie Marusarzu przypomina 18 czerwca, w rocznicę jego urodzin, IPN. Sportowiec i bohater urodził się 113 lat temu. Już od najmłodszych lat był związany z górami oraz sportem. Na nartach zaczął skakać jako dziesięciolatek. Talent rozwijał błyskawicznie – mając zaledwie 18 lat zdobył mistrzostwo Polski zarówno w skokach narciarskich, jak i w biegu zjazdowym.
Wszechstronność stała się jego znakiem rozpoznawczym. Zwyciężał także w zawodach kombinacji klasycznej i alpejskiej, co przyniosło mu przydomek "króla nart". W swojej karierze aż jedenaście razy zdobywał tytuł mistrza Polski w skokach narciarskich.
Przełomowym momentem okazał się rok 1938. Podczas mistrzostw świata w fińskim Lahti zdobył srebrny medal w skokach narciarskich i został wicemistrzem świata. Sukces odbił się szerokim echem w kraju – Marusarz zwyciężył w prestiżowym plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na najlepszego sportowca roku.
Dynamicznie rozwijającą się karierę brutalnie zatrzymał wybuch II wojny światowej. Marusarz nie pozostał jednak bierny wobec okupacji.
Wstąpił do Związku Walki Zbrojnej i wykorzystując doskonałą kondycję oraz świetną znajomość Tatr został kurierem na trasie Zakopane–Budapeszt. Przeprowadzał ludzi przez granicę, przewoził materiały konspiracyjne i pieniądze przeznaczone na działalność podziemia.
Jego popularność, która wcześniej pomagała zdobywać sportowe sukcesy, w konspiracji stała się zagrożeniem.
W 1940 r. podczas jednej z misji został zatrzymany przez słowackich żandarmów. Szybko zorientowali się, jaką rolę pełni. Próba przekupstwa nie przyniosła skutku. Gdy poinformowano Gestapo, Marusarz zdecydował się działać natychmiast – obezwładnił strażnika i uciekł do pobliskiego lasu.
Po powrocie do Zakopanego wraz z żoną postanowił przedostać się na Węgry. Druga próba zakończyła się jednak zatrzymaniem przez słowacką straż graniczną. Tym razem pilnowano go wyjątkowo uważnie i szybko przekazano Niemcom.
Trafił do budzącego grozę więzienia Gestapo przy ulicy Montelupich w Krakowie. Niemcy próbowali nakłonić go do współpracy – proponowali nawet szkolenie niemieckich narciarzy. Marusarz odmówił. Niedługo później usłyszał wyrok śmierci.
Skazany na śmierć sportowiec nie zamierzał czekać na egzekucję. Razem ze współwięźniami przygotował plan ucieczki. 2 lipca 1940 r. więźniowie, wykorzystując nogę od taboretu, wygięli kraty w oknach celi. Jeden po drugim skakali z pierwszego piętra i próbowali sforsować więzienny mur.
Ucieczka zakończyła się powodzeniem jedynie dla dwóch osób – jedną z nich był Stanisław Marusarz. Pozostali zostali zastrzeleni przez strażników. To właśnie ten skok – wykonany nie na skoczni, lecz z więziennego okna – przeszedł do historii jako najważniejszy w jego życiu.
Powrót do sportu i niezwykła legenda
Do końca wojny Marusarz przebywał na Węgrzech. Trenował tamtejszych narciarzy i projektował skocznie. Po 1945 r. wrócił do rywalizacji sportowej i ponownie zdobywał medale mistrzostw Polski. Karierę zakończył dopiero w 1953 r. – mając 40 lat.
Choć młodsi zawodnicy zaczęli wtedy nazywać go "Dziadkiem", określenie to nie oznaczało sportowej emerytury. Dziewięć lat później, podczas otwarcia konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen, ubrany w garnitur i krawat oddał pokazowy skok na odległość ponad 60 metrów.
W 1989 r. Wielkiej Krokwi w Zakopanem nadano imię Stanisława Marusarza – jako wyraz uznania dla jego postawy patriotycznej i sportowej.
Równie dramatyczne jak życie okazały się okoliczności jego śmierci. 29 października 1993 r. uczestniczył w pogrzebie swojego dowódcy z czasów konspiracji – Wacława Felczaka – na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Miał wygłosić mowę pożegnalną. Podczas uroczystości zasłabł i nie odzyskał już przytomności.
BLISKO LUDZI
Newsletter portalu o2.pl, co tydzień, prosto na Twoją skrzynkę.
Najważniejsze informacje przeplatane rozrywką i pozytywnymi newsami. W każdy wtorek, za darmo. Zapisz się i nie przegap!
Danuta PałęgaDziennikarka o2.pl
Od 2024 roku dziennikarka Wirtualnej Polski i serwisu o2.pl. Absolwentka socjologii na Politechnice Śląskiej. Dziennikarskie doświadczenie zdobywała w Polska Press Grupie. W pracy dziennikarskiej zwraca uwagę przede wszystkim na człowieka, jego historię i emocje. Interesuje ją tematyka społeczna. W czasie wolnym czyta reportaże. Masz temat, który warto poruszyć? Napisz: Danuta.Palega@grupawp.pl.