Ponad setka rozbitków na platformie gazowej. Czekali cztery dni
Ponad stu migrantów z Afryki schroniło się na platformie Miskar na Morzu Śródziemnym. Po kilku dniach oczekiwania zabrał ich statek SOS Mediterranee i wysadził we Włoszech.
Najważniejsze informacje
- Ponad stu migrantów dotarło pontonami do platformy Miskar oddalonej o ponad 120 km od Tunezji.
- Przez cztery doby przebywali pod opieką załogi, zanim zareagowały służby.
- Włochy zgodziły się na przyjęcie grupy; przewiózł ich statek Ocean Viking.
Po dwóch dobach żeglugi na otwartym morzu gumowe pontony z ponad setką osób zaczęły nabierać wody. Na kursie znajdowała się platforma wydobywająca gaz ziemny Miskar, ponad 120 km od tunezyjskiego wybrzeża. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, załoga obiektu udzieliła rozbitkom schronienia i opieki.
Organizacja SOS Mediterranee relacjonuje, że o sytuacji powiadomiono liczne państwa regionu, jednak wsparcie nie nadeszło od razu. W swoim oświadczeniu organizacja wyraziła ubolewanie, że żaden z adresatów nie wysłał pomocy. Sprawą zainteresował się także Komitet Praw Człowieka ONZ, który wezwał europejskie rządy do zapewnienia bezpiecznego zejścia na ląd i udzielenia wsparcia migrantom.
Ryzykują życiem. Setki migrantów ruszyło przez kanał La Manche
W grupie znalazło się 39 nieletnich i 13 kobiet. To osoby, które wyruszyły małymi pontonami w stronę Europy, licząc na bezpieczniejsze życie. Sztormowe fale zalały jednak jednostki i wymusiły awaryjny manewr w stronę platformy. Pracownicy Miskar przez cztery dni zapewniali im podstawową pomoc, czekając na decyzje władz.
Decyzja włoskiego rządu i ewakuacja Ocean Viking
Na apele zareagował rząd Włoch. Mimo że platforma Miskar znajduje się na wodach terytorialnych Tunezji i dzielą ją od włoskich portów setki kilometrów, Rzym wyraził zgodę na przyjęcie grupy. Przed dwoma dniami jednostka Ocean Viking, należąca do SOS Mediterranee, zabrała ludzi z platformy i bezpiecznie wysadziła ich na włoskim brzegu.
Platforma Miskar operuje na wodach Tunezji i należy do BG Group, będącej częścią Royal Dutch Shell. Ten fragment Morza Śródziemnego to jeden z najtrudniejszych szlaków migracyjnych, gdzie o życiu często decydują godziny i szybka reakcja służb. W tym przypadku kluczowa okazała się obecność obiektu przemysłowego na trasie oraz późniejsza koordynacja z organizacją pozarządową.