Jan Manicki
Jan Manicki| 
aktualizacja 

Poruszająca historia z Piaseczna. Piekło matki i syna. Aż chce się płakać

21

72-letnia pani Lila i jej 40-letni syn Jakub mieszkają na nowoczesnym osiedlu w podwarszawskim Piasecznie. Choć są schorowani i niepełnosprawni, nie mają długów i nałogów. Mimo to grozi im licytacja mieszkania, ponieważ wspólnota mieszkaniowa uznała, że śmierdzą. Sprawę ujawnili dziennikarze programu Polsat News "Interwencja".

Poruszająca historia z Piaseczna. Piekło matki i syna. Aż chce się płakać
Pani Liliana i jej syn mieszkają na jednym z luksusowych osiedli w Piasecznie (zdj. ilustracyjne) (YouTube)

Pani Liliana i jej syn mieszkają w Piasecznie w lokalu użyczonym przez kuzynkę. Pan Jakub zmaga się z dziecięcym porażeniem mózgowym, a pani Lila ma nadciśnienie, cukrzycę i problemy z kręgosłupem. Ich największym problemem nie są jednak choroby, a sąsiedzi, którzy zarzucają im, że śmierdzą.

Mój problem polega na tym, że po zrobieniu kilometra strasznie się pocę. Muszę zaangażować całe ciało, żeby gdzieś dojść czy przynieść zakupy. Biorę tabletki antypotowe, żeby nikt nie poczuł się urażony – mówi Jakub Buszko, cytowany przez Polsat News.

Sąsiedzi skarżą się na fetor. Chcą pozbyć się uciążliwych lokatorów

Według sąsiadów, z mieszkania pani Liliany i jej syna ma wydostawać się utrudniający funkcjonowanie smród. Niepełnosprawni lokatorzy usłyszeli, że w ich lokalu znajdują się insekty. Choć nie zostało to w żaden sposób potwierdzone, mieszkańcy nie odpuszczają.

Można sprzątnąć kurz, umyć okna, a w lokalu dalej śmierdzi. I korytarzem przejść nie można. O to chodzi – powiedziała w programie "Interwencja" Krystyna Krawiecka, administrator wspólnoty mieszkaniowej.

W związku z narastającym problemem, zarząd nieruchomości postanowił zbadać sprawę. Poproszono o spotkanie panią Lilianę. Zarządca nieruchomości Leszek Abratowski poinformował, że próbowano rozwiązać ten kłopot "z inicjatywy zarządu".

Podpisaliśmy taką umowę, że się będę mył, że będziemy czyścić mieszkanie. Tutaj przychodzi co czwartek pani Renata, by posprzątać – tłumaczy Jakub Buszko.

Pani Renata, opiekunka z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej stwierdziła, że lokatorzy starają się, aby w mieszkaniu było czysto. Podkreśliła także, że w lokalu nie dochodzi do jakichkolwiek awantur czy bójek. Dodała, że zarzuty sąsiadów są całkowicie bezpodstawne.

Ja przychodzę w ciągu miesiąca cztery razy i żadnego smrodu nie czuję – oceniła pani Renata.

MOPS z Piaseczna potwierdza ustalenia opiekunki. W przesłanym Polsatowi News oświadczeniu stwierdzono, że ośrodkowi nie są znane przyczyny zgłaszanych przez mieszkańców wspólnoty uwag. Dodano także, urzędnicy spotykają się z czymś takim po raz pierwszy.

Zawsze wspólnoty starają się pomagać osobom potrzebującym – zauważono.

Pani Liliana i pan Jakub utrzymują się z niewielkiej emerytury i renty. Nie mają żadnych zaległości w opłatach, jednak według części mieszkańców "wykraczają przeciwko porządkowi domowemu, a ich niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali i z nieruchomości wspólnych uciążliwym". Z tego powodu podpisali się oni pod wnioskiem o zlicytowanie zajmowanego przez niepełnosprawnych lokalu.

Oni są atakowani w sposób, który ciężko sobie wyobrazić. Lila posadziła kwiatki na tarasie, które uschły, gdy była w szpitalu. Dostałam wówczas telefon z administracji, żebym uprzątnęła taras, bo on jest nieestetyczny – opowiada stacji "Polsat News" właścicielka lokalu i kuzynka pana Jakuba, Karolina Kowalska-Staśkiewicz.

Ich lokal zostanie zlicytowany? Mogą stracić dach nad głową

Uchwała przyjęta przez zarząd wspólnoty mieszkaniowej uprawomocni się za kilka tygodni. Jeśli pani Lila i pan Jakub nie dostosują się do oczekiwań sąsiadów, lokal ich kuzynki może zostać zlicytowany. Niepełnosprawni lokatorzy mogą stracić dach nad głową.

Ustawa o własności lokali daje możliwość wspólnocie, by zlicytować lokal kogoś, kto narusza porządek domowy. Tego typu zapis powinien być wykorzystywany tylko wtedy, gdy nie ma innego wyboru. W tym przypadku, gdy są to osoby, które nie wadzą nikomu, są w trudnej sytuacji materialnej, życiowej, to nie należałoby się w taki sposób nad nimi pastwić – podkreślił Jakub Żaczek z Komitetu Obrony Praw Lokatorów, cytowany przez Polsat News.

Jakub Buszko twierdzi, że przyszłość nie maluje się w jaskrawych barwach. Najbardziej boi się o swoją mamę. Problemy z mieszkaniem mają bardzo się na niej odbijać.

Nie wiem, co będzie dalej. Najczarniejszy scenariusz, to taki, że po prostu zamieszkamy gdzieś pod mostem. I mama pewnie po jakimś czasie nie wytrzyma – podsumowuje.

Obejrzyj także: Para z Lublina mieszka na klatce schodowej. Zaufali oszustowi od "chwilówek"

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić