Poszukiwania złotego pociągu. Naukowiec mówi, czego się spodziewać
Radiesteta, Michał Motak uzyskał pozwolenia na eksplorację lokalizacji przepowiadanej jako miejsce ukrycia złotego pociągu. Naukowcy w tym m.in. dr hab. inż. Sławomir Porzucek, profesor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie pozostaje sceptyczny wobec szans na odkrycie.
Najważniejsze informacje
- Michał Motak i jego zespół uzyskali zgody na poszukiwanie złotego pociągu.
- Naukowcy podważają możliwość istnienia legendarnego składu.
- Radiestezja, stosowana przez poszukiwaczy, jest krytykowana jako niewiarygodna.
Legenda o złotym pociągu od wielu lat elektryzuje zarówno poszukiwaczy przygód, jak i historyków. Michał Motak, radiesteta, twierdzi, że wie, gdzie historia się kończy. Ze swojej strony uzyskał wszystkie niezbędne pozwolenia na rozpoczęcie poszukiwań. Motak zauważył, że jego dotychczasowe badania bazują na radiestezji.
Mimo to, naukowcy pozostają sceptyczni. W rozmowie z "Faktem" dr hab. inż. Sławomir Porzucek z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie podkreślił, że historia wskazuje raczej na brak podstaw do istnienia takiego składu ze złotem.
Złoty pociąg. Zaginiony skarb nazistów
Sceptyczne stanowisko nauki
Profesor Porzucek stwierdził, że pojawiające się co pewien czas teorie na temat lokalizacji pociągu, jak dotychczas, nie znalazły potwierdzenia. Opinia publiczna nie natknęła się na żadne dowody potwierdzające istnienie tego typu pociągu z czasów wojny, które miałoby wyjechać z Wrocławia.
- Ze względów historycznych jest bardzo mało prawdopodobne, by ten pociąg miał naprawdę wyjechać - mówi naukowiec.
Podkreślił również, że radiestezja, na której opiera swoje badania Motak, nie ma naukowego uzasadnienia oraz że wskazuje na metody geofizyczne jako bardziej wiarygodne.
Krytyka metody radiestezji
Radiesteta Michał Motak, który chce udowodnić, że złoty pociąg istnieje, opiera swoje twierdzenia na metodach radiestezyjnych. Z punktu widzenia nauki użycie różdżki czy wahadełka jest uważane za mało wiarygodne. Profesor Porzucek wskazuje na potrzebę stosowania geofizycznych badań nieinwazyjnych jako podstawy do prowadzenia poszukiwań.
- Nie ma czegoś takiego jak radiestezja fizyczna, o której mówią poszukiwacze. Trzeba użyć znanych metod opartych na nauce, które udowodniono, że działają, czyli rzetelnie i fachowo wykonanych badaniach metodami geofizycznymi - podsumował rozmówca "Faktu".
Złoty pociąg poszukiwano już w przeszłości w różnych miejscach Dolnego Śląska. Wspomnienia z 2015 r. pokazują, jak fascynacja tym tematem potrafi przyciągać uwagę mediów oraz historyków. Choć obecne poszukiwania prowadzą do nowych lokalizacji, naukowcy ostrożnie podchodzą do zapowiedzi dużego odkrycia. Historia niezmiennie podkreśla brak śladów, które mogłyby zdecydowanie wskazać na istnienie legendarnego składu.