Pożar klubu w Szwajcarii. Ujawniono zachowanie właścicielki
Współwłaścicielka szwajcarskiego baru Le Constellation miała uciec z płonącego lokalu w Crans-Montana, nie alarmując uczestników imprezy sylwestrowej, podczas której zginęło 41 osób. Jak informuje "Daily Mail", prokuratura pokazuje rodzinom ofiar nagrania z monitoringu i prowadzi śledztwo przeciwko właścicielom.
Najważniejsze informacje
- Pożar w barze Le Constellation w Crans-Montana (Szwajcaria) podczas imprezy sylwestrowej zabił 41 osób, a 115 zostało rannych.
- Prokuratura analizuje nagrania, na których Jessica Moretti miała wybiec do wyjścia po zauważeniu ognia, bez ostrzegania gości.
- Właściciele: Jessica Moretti i jej mąż Jacques są objęci postępowaniem karnym m.in. w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi im do 20 lat więzienia.
W śledztwie dotyczącym pożaru w alpejskim kurorcie Crans-Montana kluczową rolę odgrywają nagrania z monitoringu z wnętrza baru Le Constellation. Jak informuje "Daily Mail", w tym tygodniu nagrania zostały pokazane prawnikom reprezentującym rodziny ofiar.
Prawnik Fabrizio Ventimiglia, który reprezentuje ocalałą 16-letnią Sofię Donadio, poinformował, że na nagraniu widać Jessicę Moretti biegnącą po schodach w kierunku wyjścia zaraz po zauważeniu ognia.
To, co mnie złości, to fakt, że nikomu nie pomagała i nikogo nie powstrzymała przed wejściem. Nic nie mówiła, a moim zdaniem miała moralny, etyczny i prawny obowiązek to zrobić - mówi Ventimiglia.
Prawnik zwraca też uwagę na inny fragment nagrania. - Dlaczego nie zablokowała ludzi, którzy nadal wchodzili? To poważne - dodaje, odnosząc się do sytuacji, gdy imprezowicze mają nadal kierować się do lokalu mimo rosnącego zagrożenia.
Jessica Moretti przekazała prokuratorom, że gdy zobaczyła płomienie, spanikowała i wyszła z lokalu, by wezwać straż pożarną, a jej zamiarem miał być powrót, gdy bar zostanie ewakuowany.
W jej wyjaśnieniach pojawia się też wątek ochroniarza zatrudnionego w lokalu, Stefana Ivanovicia, który miał wiedzieć, gdzie znajdują się gaśnice.
Śledczy zakładają, że ogień pojawia się, gdy pracownicy machają butelkami szampana z zamocowanymi zimnymi ogniami blisko sufitu. Według ustaleń dochodzenia pożar ma bardzo szybko przerodzić się w tzw. flashover, czyli gwałtowne objęcie płomieniami dużej części wnętrza w krótkim czasie, co ma utrudnić ucieczkę.
Postępowanie obejmuje Jessicę Moretti i jej męża Jacquesa. Para może być oskarżona w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń oraz nieumyślnego podpalenia. Grozi im do 20 lat więzienia.
Śledztwo ma obejmować też sprawdzenie, czy materiały na suficie spełniały przepisy i czy użycie takich świec było w lokalu dopuszczalne, a lokalne władze informują, że kontrole przeciwpożarowe nie odbywały się tam od 2019 r.
Tragiczny pożar we Szwajcarii
Przypomnijmy, że w noc sylwestrową w Crans-Montanie doszło do tragicznego pożaru, w wyniku którego życie straciło 40 osób, a 116 zostało rannych. W lokalu przebywało przynajmniej 200 osób. Służby przybyły na miejsce zdarzenia w ciągu kilku minut.