Poznań. Śmierć w ośrodku medycyny naturalnej. Pielęgniarka w tarapatach

36-latka poddała się eksperymentalnej terapii, po której zmarła. Po dwóch latach śledztwa zarzuty postawiono pielęgniarce pracującej w Klinice 100 w Poznaniu.

sorZdjęcie obrazowe.
Źródło zdjęć: © Pixabay

DMSO to dimetylosulfotlenek, który jest produktem ubocznym produkcji papieru. Ten związek naturalny siarki organicznej przez zwolenników medycyny alternatywnej jest uważany jako środek, którym można leczyć raka czy zaniki mięśni. Ne jest jednak zarejestrowany jako lek, ani do końca przebadany.

Mimo wszystko są miejsca, które oferują eksperymentalne terapie DMSO. 36-latka z Poznania zdecydowała się na przyjęcie tej substancji w Klinice 100 w 2019 roku. W ciężkim stanie trafiła do szpitala, jednak mimo akcji ratunkowej nie udało się przywrócić jej funkcji życiowych. Badania potwierdziły obecność DMSO we krwi. Jego przedawkowanie było najprawdopodobniej przyczyną śmierci. Kobieta osierociła dwójkę 8-miesięcznych dzieci.

Po długim śledztwie, prokuratura postawiła zarzuty pielęgniarce pracującej w klinice, o czym poinformowało TVN24. Jak donoszą media, oskarżona nie przyznała się do winy, złożyła jednak obszerne wyjaśniania.

Protest ratowników medycznych. Gość zdradza zarobki

Wybrane dla Ciebie