Putin ma konkretny plan. Kreml kusi Trumpa miliardami

Jakub Artych
Russian President Vladimir Putin
MOSCOW, RUSSIA - OCTOBER 01: Russian President Vladimir Putin delivers a speech during the 23rd Annual Meeting of the Valdai Discussion Club in Moscow, Russia on October 01, 2026. The forum focuses on key global challenges, international relations, and regional developments, gathering experts from various countries. (Photo by Sefa Karacan/Anadolu via Getty Images)
Anadolu
valdai discussion club, international affairs, valdai forum, moscow, forumPutin ma konkretny plan. Kreml kusi Trumpa miliardami
Źródło zdjęć: © Getty Images | Anadolu

Rosja chce odbudować współpracę gospodarczą ze Stanami Zjednoczonymi i liczy na złagodzenie sankcji. Specjalny wysłannik Władimira Putina Kiriłł Dmitrijew promował projekty obejmujące m.in. energetykę, lotnictwo i nowe technologie. Wartość rosyjskich propozycji szacowano na 12 bln dolarów.

Kiriłł Dmitrijew, specjalny wysłannik Władimira Putina i szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich, stał się jednym z ważnych pośredników w kontaktach między Moskwą a Waszyngtonem. Jego zadaniem było przekonywanie amerykańskiej administracji, że współpraca gospodarcza z Rosją może przynieść firmom z USA znaczne korzyści finansowe.

Według "Le Monde", rosyjska oferta obejmowała szeroki zakres przedsięwzięć. Chodziło m.in. o energetykę, lotnictwo cywilne, metale ziem rzadkich, sztuczną inteligencję i nowe technologie. Wśród rozważanych możliwości pojawił się również temat inwestycji osób związanych z Donaldem Trumpem w rosyjski koncern naftowy Łukoil.

Moskwa liczyła, że obietnica dużych zysków skłoni USA do ponownego otwarcia na współpracę z Rosją. Nie chodziło wyłącznie o pojedyncze kontrakty, lecz o szerszą zmianę w relacjach gospodarczych obu państw.


WIDEO
8,2 mln zł strat i 9 zatrzymanych. CBŚP rozbiło nielegalny biznes

12 bln dolarów. Tyle miała wynosić wartość propozycji

O skali rosyjskich planów mówił wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. W lutym 2026 r. informował, że łączną wartość rosyjskich propozycji szacowano na 12 bln dolarów. Pakiet ten określano jako "pakiet Dmitrijewa".

Dla Moskwy tak duża oferta miała być argumentem w rozmowach z administracją Trumpa. Rosja chciała pokazać, że amerykańskie przedsiębiorstwa mogą zarabiać na dostępie do jej zasobów i wspólnych projektach biznesowych.

Kluczowe znaczenie miały jednak również kwestie polityczne. Kreml liczył, że perspektywa szerokiej współpracy gospodarczej pomoże mu uzyskać ustępstwa ze strony Waszyngtonu.

Dla rosyjskich władz poprawa stosunków ze Stanami Zjednoczonymi jest ważna także ze względu na ograniczenia gospodarcze. Sankcje utrudniają Rosji prowadzenie interesów z częścią zagranicznych partnerów, dostęp do niektórych technologii i funkcjonowanie w międzynarodowym systemie finansowym.

Propozycja Dmitrijewa zakładała model, w którym amerykańskie firmy uzyskałyby dostęp do rosyjskich zasobów i wspólnych przedsięwzięć, a Moskwa mogłaby zabiegać o zniesienie lub złagodzenie ograniczeń. W ten sposób Rosja chciałaby wrócić do bardziej normalnych relacji gospodarczych z USA.

Jak wynika z relacji "Le Monde", rosyjskie zabiegi odbywały się w czasie rozmów dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie. W przedstawianej ofercie gospodarczej najważniejsze były jednak potencjalne korzyści biznesowe. Perspektywa pokoju nie stanowiła głównego tematu tych propozycji.

Nie oznacza to przy tym, że Waszyngton zaakceptował rosyjski plan. Przedstawienie propozycji i rozmowy o możliwych inwestycjach nie są równoznaczne z zawarciem porozumienia ani decyzją o zniesieniu sankcji.

Przedstawiciele Donalda Trumpa, Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera mieli proponować przywrócenie dostaw rosyjskiej ropy i gazu do Europy przez terytorium Ukrainy w ramach powojennej współpracy gospodarczej.

W takim scenariuszu Ukraina mogłaby zarabiać na tranzycie surowców. Jednocześnie pojawiły się obawy, że ponowne uzależnienie części europejskiego rynku od rosyjskich dostaw mogłoby zwiększyć wpływy Moskwy.

Propozycja wywołała sprzeciw w Kijowie. Według relacji UNIAN szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow miał zareagować na nią z oburzeniem, widząc w takim rozwiązaniu ryzyko uzależnienia Ukrainy od Rosji.

Wybrane dla Ciebie