Remontują Grubą Kaśkę. Ma prawie 240 lat
Ma prawie 240 lat, przetrwała wojnę oraz... działania wandali. Gruba Kaśka - zabytkowa warszawska studnia, właśnie przechodzi metamorfozę. Prace odbywają się pod kontrolą konserwatora zabytków i ornitologa.
Zabytkowa studnia Gruba Kaśka stoi przy Placu Bankowym w Warszawie. Obecnie, jak przekazał Zarząd Dróg Miejskich, jest zasłonięta, ponieważ "prowadzone są działania, które pomogą jej odzyskać dobry wygląd".
Prace podzielono na etapy, a wykonawca został wybrany w przetargu przeprowadzonym w ubiegłym roku.
Zakres prac remontowych
Modernizacja obejmuje m.in. demontaż niezbędnych elementów konstrukcyjnych, zamontowanie wewnętrznych rusztowań oraz konserwację drewnianych elementów dachu. Kluczowe jest ich oczyszczenie, odgrzybienie oraz dezynfekcja, a także uzupełnienie ubytków i zabezpieczenie powierzchni.
Z zewnątrz zaś elewacja i cokół przechodzą intensywne czyszczenie i dezynfekcję. „Prowadzone są także prace przy elementach drewnianych i metalowych na zewnątrz, w tym ich oczyszczanie, zabezpieczenie i przygotowanie do dalszych etapów wykończeniowych. Wewnątrz obiektu prowadzone są roboty renowacyjne obejmujące: ściany, podłogę, belki drewniane oraz historyczny kołowrót” - poinformował ZDM.
Gruba Kaśka ma prawie 240 lat
Gruba Kaśka powstała w latach 1783–1787. Jest dziełem Szymona Bogumiła Zuga. Nazwę nadali jej warszawiacy – najprawdopodobniej z powodu okrągłej formy.
To klasycystyczna rotunda, osłaniająca dawną studnię miejską. Stała mniej więcej pośrodku placu Tłomackie i służyła jako ujęcie wody. Jeszcze w międzywojniu korzystali z niej m.in. warszawscy dorożkarze.
Podczas II wojny światowej rotunda uległa znacznemu uszkodzeniu, ale nie została zniszczona. W 1947 roku obiekt zrekonstruowano, jednak - przez budowę Trasy W-Z -diametralnie zmieniło się jego otoczenie. Finalnie Gruba Kaśka znalazła się między jezdniami nowej arterii.
Renowacja przeprowadzana jest pod nadzorem konserwatora.
Gruba Kaśka jest zabytkiem, prace są więc prowadzone według konkretnych wytycznych i pod nadzorem konserwatora. W okolicach obiektu bytowały też gołębie. Dlatego przed rozpoczęciem prac ZDM poprosił ornitologa o nadzór i zalecenia - zaznaczył ZDM.