Rodzice z dzieckiem na rowerku wodnym. Nie byli w stanie dopłynąć do brzegu
Nagła zmiana pogody, porywisty wiatr i wysokie fale przekształciły sierpniowy wypoczynek nad Zalewem Porajskim w walkę z żywiołem. Wodny patrol policji z Częstochowy interweniował aż sześciokrotnie, m.in. w rejonie plaży w Masłońskim, gdzie silny wiatr zepchnął ponton z kobietą i mężczyzną na pokładzie na betonową zaporę. Para nie była w stanie samodzielnie od niej odpłynąć.
Do niebezpiecznych zdarzeń doszło w połowie sierpnia na akwenie Zalewu Porajskiego. Służbę na wodzie pełnili w tym czasie funkcjonariusze z Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Częstochowie. Gdy nad zalewem zerwał się silny wiatr, a na wodzie pojawiły się wysokie fale, kolejne jednostki pływające zaczęły tracić sterowność.
Złamane wiosło, uszkodzony ster i uwięziony ponton
Sygnały o osobach potrzebujących pomocy zaczęły spływać tuż po godzinie 16:00. Jako pierwsze w opałach znalazły się dwie kobiety pływające na deskach SUP. Silny wiatr i wysoka fala uniemożliwiły im powrót do brzegu, a sytuacji nie ułatwił fakt, że jednej z nich złamało się wiosło. Policjanci podjęli kobiety wraz ze sprzętem na pokład swojej łodzi.
Chwilę później mundurowi ruszyli na pomoc załodze żaglówki, która straciła możliwość manewrowania z powodu uszkodzonej płetwy sterowej. Na pokładzie znajdowało się pięć osób, w tym troje dzieci. Jednostka została bezpiecznie odholowana do portu.
W tym samym czasie walkę z wiatrem przegrywali użytkownicy roweru wodnego – dwójka dorosłych z dzieckiem – którzy nie byli w stanie samodzielnie dopłynąć do brzegu. Policjanci również w tym przypadku użyli liny holowniczej.
Dramatyczny przebieg miała interwencja w rejonie plaży w Masłońskim. Porywisty wiatr zepchnął ponton z kobietą i mężczyzną na betonową zaporę. Zaskoczona załoga nie mogła odepchnąć się od konstrukcji. Funkcjonariusze sprawnie podjęli osoby z miejsca zagrożenia i zabezpieczyli ich sprzęt. Jak się okazało, oboje wypłynęli bez odpowiedniego przygotowania – kobieta miała niewłaściwie założoną kamizelkę asekuracyjną, a mężczyzna nie posiadał jej wcale, mimo wcześniejszych pouczeń ze strony policji.
Ostatnie wezwanie dotyczyło jachtu żaglowego z czterema osobami na pokładzie, który wiatr zepchnął w rejon wysokiego brzegu – wprost pod linię wysokiego napięcia. Silnik pomocniczy łodzi okazał się zbyt słaby w starciu z porywami wiatru. I tę jednostkę mundurowi bezpiecznie odholowali do przystani.
Bilans: 6 jednostek, 16 osób, brak rannych
Łącznie podczas jednego patrolu policyjni wodniacy pomogli załogom sześciu jednostek. Choć sytuacje na wodzie bezpośrednio zagrażały życiu i zdrowiu wypoczywających, dzięki szybkiej reakcji policjantów nikt nie wymagał hospitalizacji.
– Każda z tych interwencji mogła zakończyć się tragicznie. Woda nie wybacza błędów ani lekceważenia prognoz pogody – podkreślają funkcjonariusze.
Najbardziej interesują mnie tematy społeczne oraz te związane z biznesem. Pracę w mediach zaczynałam w "Super Expressie". Od prawie czterech lat jestem związana z redakcją o2.pl i Grupą Wirtualna Polska. Moją największą pasją są podróże - zarówno po Polsce, jak i po odległych zakątkach świata. Od niedawna sporo wolnego czasu poświęcam na szukanie ogrodowych inspiracji (również w trakcie wojaży) i tworzenie własnego ogrodu.