Rodzina kierowcy po tragedii w Bardzie składa zawiadomienie. Chodzi o szpital
Sprawa tragicznego wypadku w Bardzie, w którym zginęli 9-letni chłopiec i jego ojciec, może mieć ciąg dalszy. Jak informuje Radio Wrocław, rodzina 52-letniego kierowcy, który po zdarzeniu również zmarł, zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu błędu medycznego w szpitalu, do którego trafił mężczyzna po wypadku.
Jak ustaliło Radio Wrocław, zawiadomienie wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Kłodzku i dotyczy Specjalistycznego Centrum Medycznego w Polanicy-Zdroju. To właśnie tam kierowca Toyoty był hospitalizowany bezpośrednio po tragicznym zdarzeniu.
Po pobycie w placówce mężczyzna został wypisany do domu na weekend. W poniedziałek jego stan miał się pogorszyć. Trafił wtedy do szpitala w Kłodzku, gdzie zmarł.
Rodzina kierowcy uważa, że w szpitalu w Polanicy-Zdroju mogło dojść do nieprawidłowości w leczeniu.
Prokuratura analizuje sprawę
Śledczy potwierdzają, że prowadzone są czynności wyjaśniające. Jak przekazał Radiu Wrocław Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, konieczne będzie uzyskanie opinii biegłych.
— Wykonano sekcję zwłok tego mężczyzny, ale nie mamy jeszcze wyników. Na pewno będzie konieczne uzyskanie opinii biegłych, więc to zajmie trochę czasu. W zależności od tych wyników i przeprowadzonego postępowania dowodowego będzie można podjąć decyzję co do dalszego toku postępowania — powiedział.
Szpital w Polanicy-Zdroju nie odniósł się na razie do sprawy. Jak informuje Radio Wrocław, komentarza udziela wyłącznie dyrektorka placówki, która obecnie przebywa na urlopie.
Tragiczny wypadek w Bardzie
Do tragedii doszło 10 czerwca po południu. 52-letni kierowca Toyoty wjechał na chodnik w pobliżu bazyliki w Bardzie, potrącając 9-letniego chłopca i jego 48-letniego ojca.
Obaj piesi zginęli na miejscu. Po potrąceniu mieli uderzyć w ścianę znajdującego się obok budynku.
Kierowca również został przewieziony do szpitala. Usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, jednak nie przyznał się do winy. Twierdził, że nie pamięta przebiegu zdarzenia.
Później ujawniono, że jeszcze przed wypadkiem u mężczyzny zdiagnozowano chorobę, która mogła mieć wpływ na jego zdolność do prowadzenia samochodu. Sąd nie uwzględnił jednak wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie.
O śmierci 52-latka Radio Wrocław poinformowało 16 czerwca. Teraz śledczy będą sprawdzać, czy leczenie po wypadku przebiegało prawidłowo.