"Rosnący strach". Pokazali światu "nową Strefę Gazy"

Jeśli ziści się plan USA, Strefa Gazy będzie nie do poznania. Zamiast ociekających krwią ruin - kurort turystyczny, nad którym górować ma 180 skrzących się luksusem wieżowców. - Jest nadzieja, ale też rosnący strach - mówi o2.pl przebywający na miejscu dziennikarz Abood Abusalama.

Donald Trump powołał Radę PokojuDonald Trump powołał Radę Pokoju, która ma m.in. odbudować Strefę Gazy
Źródło zdjęć: © Getty Imges
Łukasz Dynowski
  • To cykl "Blisko Świata", w ramach którego piszemy na o2.pl o kryzysach humanitarnych, konfliktach zbrojnych i innych ważnych wydarzeniach w różnych zakątkach globu.
  • W tym odcinku rozmawiamy z dziennikarzami ze Strefy Gazy, którzy mówią, jakie emocje budzi na miejscu powstanie Rady Pokoju, mającej na celu m.in. odbudowę palestyńskiego terytorium.
  • Opisują też, co obecnie dzieje się w enklawie. Ciągle dochodzi do ostrzałów i bombardowań, a wojsko Izraela przesuwa żółtą linię.

Donald Trump formalnie powołał Radę Pokoju 22 stycznia w Davos. Do jej zadań będzie należało m.in. nadzorowanie 15-osobowego palestyńskiego komitetu technokratycznego, który ma zarządzać enklawą. Rada ma też czuwać nad procesem rekonstrukcji.

Rada Pokoju Trumpa. Polacy mają mieszane odczucia: To prywatny układ

Plan odbudowy zaprezentował w Davos Jared Kushner, zięć Trumpa i inwestor rynku nieruchomości. Na slajdach pokazał wizualizację "Nowej Gazy", z ociekającym luksusem wybrzeżem, przy którym ma stanąć 180 wieżowców.

W głębi serca jestem człowiekiem rynku nieruchomości i najważniejsza dla mnie jest lokalizacja. Spójrzcie na te tereny nad morzem, na te piękne posiadłości, spójrzcie, czym to się może stać dla tak wielu ludzi - komentował Trump.

"Stara" Strefa Gazy to gruzowisko. Dwa lata izraelskich bombardowań doszczętnie zniszczyły lub uszkodziły ponad 80 proc. zabudowań. Plan pokojowy, ogłoszony w październiku 2025 przez amerykańskiego prezydenta, nie zatamował rozlewu krwi, sprawił tylko, że konflikt gotuje się na wolnym ogniu. Odkąd 10 października weszło w życie zawieszenie broni, zginęło ok. 500 Palestyńczyków, a ponad 1,3 tys. zostało rannych (w sumie od początku wojny śmierć poniosło co najmniej 71 tys. osób, w tym 20 tys. dzieci).

- Miało być zawieszenie broni, ale tutaj, na ziemi, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Bombardowania są niemal codziennie - mówi o2.pl Abdel Qader Al-Sabbah, dziennikarz pracujący w Strefie Gazy.

- Cały czas latają nad naszymi głowami drony zwiadowcze i myśliwce, a okręty wojenne monitorują wybrzeże. Czasem zbliżają się do lądu i otwierają ogień - dodaje Abood Abusalama, inny dziennikarz przebywający w enklawie.

Izrael przesuwa żółtą linię

Zgodnie z planem pokojowym Strefa Gazy została podzielona na dwie nierówne części, oddzielone od siebie tzw. żółtą linią. Mniejszą (47 proc. terytorium) zajmują Palestyńczycy, większą (53 proc.) - siły Izraela.

Wojsko miało się stopniowo wycofywać i oddawać okupowane tereny Palestyńczykom. Póki co jednak ruch odbywa się w kierunku odwrotnym - żółta linia jest przesuwana w głąb enklawy, w niektórych miejscach nawet o kilkaset metrów.

Podchodzą coraz bliżej palestyńskiej populacji, miejsce dostępne dla cywilów coraz bardziej się kurczy. To martwiąca i groźna sytuacja. Ostrzeliwane są namioty i domy, w których schronili się cywile - mówi Absualama.
  • Zniszczenia w Strefie Gazy, 19 stycznia 2026
  • Izraelski atak na Chan Junis z 26 stycznia 2026
  • Wizualizacja "nowej Strefy Gazy", którą zaprezentowano w Davos
  • Donald Trump ogłaszający w Davos powstanie Rady Pokoju
[1/4] Zniszczenia w Strefie Gazy, 19 stycznia 2026 Źródło zdjęć: Anadolu via Getty Images |

- Ludzie chcą wrócić na gruzowiska, gdzie kiedyś były ich domy. Nie mogą, bo domy są za żółtą linią. A wojsko się rozpycha, chce zdobyć więcej miejsca i wywiera presję na ludzi poprzez powtarzające się niemal każdego dnia śmiercionośne ostrzały - dodaje Hassan Salem, kolejny dziennikarz, z którym rozmawiało o2.pl.

Abdel Qader Al-Sabbah twierdzi z kolei, że żółta linia to po prostu "strefa, z której Izrael może prowadzić ataki i się bronić".

Zima w namiocie

Pytany, czego dzisiaj w Strefie Gazy brakuje najbardziej, Al-Sabbah odpowiada krótko: - Bezpieczeństwa. Ono praktycznie nie istnieje.

Wielu ludzi żyje w namiotach, które nie stanowią żadnej ochrony przed zimnem. Co prawda zima w Strefie Gazy nie wygląda tak jak w Polsce, ale w nocy temperatury potrafią spaść do ok. 5 stopni Celsjusza. Do tego dochodzą wiatr i ulewy. W ubiegłym tygodniu z wychłodzenia zmarła 3-miesięczna dziewczynka - już dziesiąte dziecko, którego śmierć spowodowała hipotermia.

To jest w tej chwili, przynajmniej jeśli chodzi o mnie, najtrudniejsze - życie w namiocie w tym zimnie - mówi Hassan Salem.
  • Styczniowa ulewa w Strefie Gazy
  • Mieszkańcy palą ogniska, żeby się ogrzać i przygotować jedzenie
  • Gwałtowna pogoda dodatkowo utrudniła życie w Gazie
  • Palestyńska dziewczynka przed zniszczonym rodzinnym namiotem
[1/4] Styczniowa ulewa w Strefie Gazy Źródło zdjęć: Anadolu via Getty Images |

W enklawie ciągle brakuje jedzenia. W ostatnich miesiącach docierało go więcej niż wcześniej, ale wciąż za mało, żeby wykarmić całą populację.

- Tysiące ludzi dalej cierpią z powodu braku bezpieczeństwa żywnościowego. Pomoc nie dociera do wszystkich. Poza tym mieszkańców nie stać na zakup jedzenia. Infrastruktura została zniszczona, ludzie stracili źródło dochodu - relacjonuje Al-Sabbah.

Abusalama dodaje, że ceny jedzenia są bardzo wysokie i większości ludzi nie ma wystarczających środków, aby zaspokoić swoje potrzeby. - Ceny powoli spadają, ale to Izrael ciągle kontroluje ilość, jakość i rodzaj żywności, która dociera do Gazy - stwierdził.

Rada Pokoju jak "projekt inwestycyjny"

Poprawę sytuacji ma przynieść Rada Pokoju, choć w ostatnich dniach więcej uwagi poświęcano nie temu, co tak naprawdę - i w jaki sposób - Rada ma osiągnąć, a temu, jacy przywódcy zostali do niej zaproszeni (Władimir Putin), jacy już dołączyli (Binjamin Netanjahu), a jacy się wahają (Karol Nawrocki).

"Nowa Gaza", pokazana w Davos przez zięcia Trumpa, do złudzenia przypomina "Riwierę Bliskiego Wschodu" - wygenerowaną przez AI, a zaprezentowaną światu przez prezydenta USA w lutym 2025 r. Tamte obrazki, interpretowane jako plan wysiedlenia Palestyńczyków i wybudowania kurortu turystycznego na ich ziemi - ziemi, na której przelano krew ich bliskich - spotkały się z oburzeniem wielu państw i organizacji międzynarodowych. Teraz jednak slajdy Kushnera mało kogo obeszły, przyćmione przez polityczne show Trumpa.

- Część mieszkańców Strefy Gazy w ogóle nie jest świadoma tych wydarzeń. Ludzie tutaj mają inne zajęcia, szukają czegoś do roboty, czegokolwiek, byle przetrwać. Rada Pokoju to nie jest tutaj zbyt częsty temat rozmów - komentuje Hassan Salem.

Gdy już jednak pojawia się w dyskusjach, budzi często mieszane uczucia. Gaza musi zostać odbudowana, wszyscy się co do tego zgadzają, ale pytanie, jakim kosztem. Planów rekonstrukcji nikt z Palestyńczykami nie konsultował, nie wygląda też na to, aby uwzględniono w nich tożsamość enklawy. Profesor architektury Ali A. Alraouf stwierdził w rozmowie z Al-Dżazirą, że to, co pokazano na slajdach, przypomina bardziej Dubaj albo Las Vegas.

- Technicznie rzecz biorąc, stworzy to zamknięte osiedla przeznaczone dla określonej klasy ekonomicznej, a nie organiczną tkankę miejską służącą lokalnej społeczności - stwierdził.

- Odbudowa jest bardzo potrzebna, niektórzy w Gazie ciągle mają nadzieję, że to się wydarzy - mówi w rozmowie z o2.pl Abood Absualama. - Ale jest też wiele obaw dotyczących tego, jak poważne są zamiary Rady Pokoju i czy słowa zostaną obrócone w czyny. Jest nadzieja, ale też rosnący strach, zwłaszcza wobec tego, że po dziś dzień nie widzimy żadnych zmian na lepsze dla Palestyńczyków.

- Mieszkańcy podchodzą do Rady Pokoju z rezerwą, tym bardziej że Trump złożył już dziesiątki obietnic, z których nic nie wyniknęło - komentuje z kolei Abdel Qader Al-Sabbah.

I dodaje: - Wielu ludzi tutaj dobrze rozumie, że to, co się dzieje, to tak naprawdę projekt inwestycyjny, który - poprzez inwestycje w turystykę i plaże Gazy - przyniesie większe korzyści członkom Rady Pokoju niż tutejszym mieszkańcom.

Łukasz Dynowski, redaktor naczelny o2.pl

Wybrane dla Ciebie
15 lat łagru za fotografowanie sprzętu wojskowego. W Rosji zapadł surowy wyrok
15 lat łagru za fotografowanie sprzętu wojskowego. W Rosji zapadł surowy wyrok
Łączą go z Putinem. Rosyjski oligarcha wygrał z niemiecką gazetą
Łączą go z Putinem. Rosyjski oligarcha wygrał z niemiecką gazetą
Nagle zaczęli krzyczeć. Donald Trump zakłócony podczas wystąpienia
Nagle zaczęli krzyczeć. Donald Trump zakłócony podczas wystąpienia
Ponad milion wyświetleń. "Przestraszył się policji"
Ponad milion wyświetleń. "Przestraszył się policji"
Macron o Grenlandii. "Wezwanie do przebudzenia dla całej Europy"
Macron o Grenlandii. "Wezwanie do przebudzenia dla całej Europy"
Zaczęło się w polskich jaskiniach. "Nie budź ich"
Zaczęło się w polskich jaskiniach. "Nie budź ich"
Kupił ją dla syna. Szybko pożałował. "Nie są dobrymi zwierzętami"
Kupił ją dla syna. Szybko pożałował. "Nie są dobrymi zwierzętami"
Piramida żywieniowa w różnych krajach. Zobacz, jak bardzo różni się "zdrowy talerz" na świecie
Piramida żywieniowa w różnych krajach. Zobacz, jak bardzo różni się "zdrowy talerz" na świecie
67-latka groziła Owsiakowi. Zapadł wyrok
67-latka groziła Owsiakowi. Zapadł wyrok
Czarnobylskie krowy przetrwają zimę? Nowe wieści o dzikim stadzie
Czarnobylskie krowy przetrwają zimę? Nowe wieści o dzikim stadzie
Dodaj odrobinę do ciasta na pączki. Po smażeniu nie będą tłuste
Dodaj odrobinę do ciasta na pączki. Po smażeniu nie będą tłuste
Skontrolowali 15 schronisk w Wielkopolsce. Oto rezultat
Skontrolowali 15 schronisk w Wielkopolsce. Oto rezultat
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2