Sceny na S2. Pędził przez tunel jak wariat
Wiosna sprzyja szybszej jeździe, ale nie zwalnia z myślenia. Opublikowane przez drogowców nagranie z tunelu na północnej obwodnicy Krakowa pokazuje, jak niewiele potrzeba, by brawura zamieniła się w poważny wypadek. To materiał, który powinien obejrzeć każdy kierowca.
Na profilu facebookowym Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad pojawiło się nagranie, które w krótkim czasie wywołało lawinę komentarzy. Kamera monitoringu zarejestrowała kierowcę pędzącego przez tunel na trasie S52 w rejonie Dziekanowic.
Na kilkusekundowym filmie widać samochód poruszający się z wyraźnie nadmierną prędkością, znacznie odbiegającą od obowiązującego w tym miejscu limitu. W zamkniętej przestrzeni, gdzie margines błędu jest minimalny, taka jazda staje się śmiertelnie niebezpieczna.
W tym przypadku brawura i bezmyślność kierowcy doprowadziły do groźnego zdarzenia - czytamy na Facebooku. Więcej szczegółów jednak nie ujawniono.
Wyrok za śmierć ciężarnej Izabeli. Lekarze skazani
Tunel to trudne miejsce dla kierowcy. Widoczność jest tam gorsza, bo jest ciemniej i światło jest sztuczne. Czasem widać efekt "studni", czyli jasne światło na końcu tunelu, które może oślepiać. Nie ma też pobocza, a pasy ruchu są węższe niż na zwykłej drodze.
Przy dużej prędkości droga hamowania wydłuża się lawinowo, a każdy niespodziewany manewr innego pojazdu może zakończyć się karambolem. W tunelu nie ma miejsca na ucieczkę w bok ani na awaryjne ominięcie przeszkody. Wystarczy nagłe hamowanie jednego auta, by rozpędzony samochód wbił się w tył poprzedzającego pojazdu.
Miejmy nadzieję, że prawo jazdy stracił dożywotnio - podkreśla internauta.
Kolejny co jechał szybko, ale bezpiecznie. On panuje nad autem - ironizuje kolejna osoba.
Ile wypadków drogowych w Polsce?
W 2025 roku na polskich drogach odnotowano około 20 925 wypadków drogowych, co oznacza spadek w porównaniu z rokiem 2024. W tych zdarzeniach zginęło 1 660 osób, a 24 590 zostało rannych
Film opublikowany przez GDDKiA nie jest sensacją, lecz przestrogą. Pokazuje, jak cienka jest granica między dynamiczną jazdą a skrajną nieodpowiedzialnością. Wystarczy chwila brawury, by doprowadzić do zdarzenia, którego skutki odczuje nie tylko sprawca, ale i przypadkowi uczestnicy ruchu.