Aleksandra (nazwisko do wiadomości redakcji o2.pl - przyp.), pasjonująca się końmi i pracująca z nimi na co dzień, opublikowała w sieci poruszający post. Kobieta od kilku dni jest zarzucana wiadomościami z groźbami, które wysyłają jej hejterzy. Otrzymuje także pełne nienawiści komentarze pod swoimi zdjęciami.
Przez identyczne imię i nazwisko zostałam pomylona z inną Aleksandrą - sędzią Polskiego Związku Jeździeckiego, której dotyczy nagranie krążące od wczoraj w internecie - pisze na Facebooku. (...) Nie jestem żadną sędzią. Nie mam nic wspólnego z Polskim Związkiem Jeździeckim. Nie jestem kobietą z tego filmu - apeluje w poście z 27 sierpnia na Facebooku.
Sędzia biła i kopała konia. Internauci pomylili osobę i rozpętali hejt
Aleksandra przyznaje, że przez kuriozalną pomyłkę internautów przeżywa aktualnie piekło.
Zaczęły się wiadomości, oznaczanie mnie, zaproszenia do znajomych, wyszukiwanie moich profili i starej stajni. Ludzie zaczęli komentować pod moimi postami, że to "mój szacunek do koni" - relacjonuje w poście.
- A potem pojawiły się słowa: "s***", "sz****", "z**** ją", "z******** ją", "obyś w więzieniu z*****". I tak — te słowa są skierowane do mnie. Nie do osoby z filmu. Do mnie. Do człowieka, którego ci ludzie nawet nie znają - dodaje.
Aleksandra podkreśla, że nie chce wzbudzać współczucia. Jak pisze, jest jednak autentycznie wstrząśnięta tym, jak łatwo ludzie potrafią posunąć się do nienawiści i ferowania wyroków wyłącznie na podstawie tego samego imienia i nazwiska.
W rozmowie z o2.pl Aleksandra zdradziła, że złożyła już zawiadomienie w prokuraturze. Sprawa jest w toku.
O co chodzi w całej sprawie?
Przypomnijmy. Właścicielka poszkodowanych koni, Anna Mazurek-Witkowska, zamieściła na swoim koncie na Facebooku filmy z monitoringu. Widać na nich, jak sędzia Polskiego Związku Jeździeckiego kopie zwierzę będące pod jej opieką oraz wielokrotnie uderza je batem w boksie.
W rozmowie z TVN24 Mazurek-Witkowska przyznała, że gdy tylko odkryła, co spotkało jej konie, powiadomiła Polski Związek Jeździecki, a następnie złożyła zawiadomienie na policji w Ślesinie pod Koninem.
Mamy przyjęte zawiadomienie odnośnie znęcania się nad zwierzęciem. W związku z tym zbieramy materiały. Po ich zgromadzeniu całość zostanie przekazana do prokuratury - poinformował TVN24 podkomisarz Sebastian Wiśniewski z Komendy Miejskiej Policji w Koninie.
Jak podał TVN24, rzecznik dyscyplinarny Polskiego Związku Jeździeckiego zdecydował o tymczasowym zawieszeniu kobiety widocznej na nagraniu we wszystkich prawach wynikających ze statutu, w tym uprawnieniach zawodnika i sędziego PZJ. Decyzja obowiązuje przez trzy miesiące.