Na paragonie widać, że podróżna kupiła trzy produkty: sernik za 10 koron, wrap z kurczakiem gyros za 45 koron (ok. 7,70 zł) oraz suszoną wołowinę jerky za 35 koron (ok. 6 zł). Łącznie zapłaciła 90 koron, czyli niespełna 16 zł. - Wszystko smakowało naprawdę dobrze. Sernik był puszysty, kawałek też sporych rozmiarów. Jak za 1,70 zł dla mnie bomba - relacjonuje czytelniczka w wiadomości do o2.pl.
Nie tylko sernik. Ceny w RegioJet mogą zaskoczyć
Menu czeskiego przewoźnika pokazuje, że niskie ceny nie dotyczą wyłącznie deserów. Za miodownik Marlenka pasażer zapłaci 25 koron (ok. 4,30 zł), a croissanta z szynką i serem również 25 koron. Sałatka Caesar – 59 koron (ok. 10 zł), burrito z szarpaną wołowiną – 69 koron (ok. 11,80 zł), a kurczak Kung Pao z ryżem – 89 koron, czyli około 15 zł.
W ofercie znalazła się także tradycyjna czeska zupa grzybowa kulajda za 39 koron (ok. 6,70 zł), chipsy warzywne za 25 koron (ok. 4,30 zł), suszona wołowina za 35 koron (ok. 6 zł) czy chrupki Pom-Bär za zaledwie 10 koron. Co więcej, pasażerowie klasy Business mogą bez dodatkowych opłat korzystać z kaw oraz herbat.
A ile kosztuje jedzenie w polskim WARS?
Porównanie z ofertą wagonów restauracyjnych WARS wypada bardzo wyraźnie. W Polsce za deser trzeba zapłacić 15 zł, czyli niemal dziewięć razy więcej niż za sernik w RegioJet.
Różnice widać także przy pozostałych pozycjach menu. W WARS jajecznica kosztuje 22 zł, śniadanie WARS 33 zł, zupy 18 zł, pierogi 32 zł, curry warzywne 35 zł, grillowany filet z kurczaka 42 zł, schabowy 44 zł, a karkówka 45 zł. Za kawę trzeba zapłacić od 10 do 17 zł, a herbata kosztuje 12 zł.
Nawet kilkukrotna różnica w cenach
Choć oferta gastronomiczna WARS jest znacznie bardziej rozbudowana i obejmuje większe porcje serwowane na talerzach, zestawienie pokazuje, że pod względem cen czeski RegioJet wypada wyjątkowo korzystnie. Szczególnie spektakularnie wygląda różnica w cenie sernika – za kwotę, którą w Polsce zapłacimy za jeden kawałek ciasta, w czeskim pociągu można kupić niemal całe menu przekąsek.