Jak informuje Aneta Dobroch, córki zmarłego, biorąc na siebie trud organizacji uroczystości pożegnalnej, zdecydowały się na pożegnanie dostosowane do woli i przekonań zmarłego oraz ich własnych. Decyzja ta spotkała się jednak z bezpardonowym atakiem ze strony rodzeństwa zmarłego – osób, które według relacji na co dzień nie utrzymywały z nim bliższych kontaktów.
Zamiast wsparcia i współczucia, córki zmarłego spotkały się z zarzutami, że organizują "niegodny pogrzeb". Powodem oburzenia reszty rodziny był fakt, że pożegnanie nie miało charakteru tradycyjnego pogrzebu katolickiego.
Mistrzyni ceremonii pogrzebowej, która prowadziła uroczystość, nie kryła poruszenia całą sytuacją. Jak podkreśliła, forma pożegnania – niezależnie od tego, czy jest to ceremonia świecka, wyznaniowa, czy jakakolwiek inna – zasługuje na pełen szacunek, o ile jest zgodna z wolą zmarłego i jego najbliższych.
WIDEOMorozowski chciał przekazać to żonie. Poruszające słowa na pogrzebie
Bez względu na to, czy jest to pogrzeb Świadków Jehowy, czy pogrzeb prawosławny, czy jakikolwiek inny, jest to pogrzeb godny, zgodny z wolą osoby zmarłej i jej najbliższych - zaznacza prowadząca ceremonię.
Wojna na nekrologi
Napięcie w rodzinie przeniosło się nawet na przestrzeń publiczną. Rodzeństwo zmarłego posunęło się do demonstracyjnego gestu na klatce schodowej budynku, w którym mieszkał mężczyzna.
- Rodzina (rodzeństwo zmarłego) posunęła się do tego stopnia, że powiesiła nekrolog, pod nekrologiem, który powiesiły córki na klatce, gdzie mieszkał zmarły, z informacją, że oni nie będą uczestniczyć w uroczystości, ponieważ jest to pogrzeb, który nie jest zgodny z ich przekonaniem i że to będzie pogrzeb niegodny, bo nie jest pogrzebem katolickim - relacjonuje Aneta Dobroch.
Prowadząca uroczystość przyznała, że widok zrozpaczonych kobiet, które mimo trudnej sytuacji życiowej zadbały o opiekę nad ojcem i godny pochówek, był wyjątkowo poruszający i bolesny.
- Ludzie, czy można się tak zachować? Tak mnie to zabolało, że przyznaję szczerze miałam łzy w oczach, jak patrzyłam na te zrozpaczone córki, które są linczowane przez rodzinę - relacjonuje Aneta Dobroch.