Słychać donośny klangor. "Koncert na żywo"
Leśnicy z Nadleśnictwa Tułowice (woj. opolskie) zaprosili internautów na niezwykły "koncert na żywo". - Żurawie włączyły swój klangor na pełny regulator - informują leśnicy. Krzyk ptaków jest tak donośny, że słychać go z odległości nawet kilku kilometrów.
Klangor, czyli charakterystyczny krzyk żurawi - donośny i przenikliwy - to jeden z najbardziej rozpoznawalnych dźwięków przyrody na naszym kontynencie. Niesie się bardzo daleko - nawet na kilka kilometrów.
Do niezwykłego "koncertu na żywo" dołączyli ostatni leśnicy z Nadleśnictwa Tułowice, którzy podzielili się w sieci wyjątkowym nagraniem.
Poranek nad stawem i koncert na żywo; żurawie włączyły swój klangor na pełny regulator. Natura też ma własny budzik… - czytamy w opisie.
Klangoru żurawi nie sposób pomylić z żadnym innym dźwiękiem.
Dźwięki powstają dzięki unikalnej budowie tchawicy, która jest wydłużona i tworzy rodzaj naturalnego rezonatora - wyjaśnił niedawno Kampinoski Park Narodowy.
Jak czytamy, żurawie klangorzą z kilku powodów. Nawołują się, by utrzymać kontakt, szczególnie podczas migracji. Ponadto bronią terytorium (donośne okrzyki odstraszają nieproszonych gości i informują inne żurawie o zajętym obszarze). Co ciekawe, pary często wydają dźwięki w synchronizacji. Dzięki temu wzmacniają więzi. Jest to także element rytuału godowego.
Znak, że idzie wiosna
Żurawie podróżują w kluczach, a na niebie prezentują się bardzo majestatycznie. Wiosną możemy przyjrzeć się ich niezwykłym tańcom godowym. "Wykonują widowiskowe układy – podskakują, kłaniają się sobie, rozpościerają skrzydła i podrzucają źdźbła trawy lub gałązki" – opisał KPN.
Żurawie zimują najczęściej na Półwyspie Iberyjskim, a - podczas srogiej zimy - również w Afryce Północnej. Przylatują z ciepłych krajów szybciej niż bociany. Ale zdarza się też, że ptaki nie migrują i spędzają u nas całą zimę.
Według Zielonej Interii, populacja żurawi w Polsce wzrosła o 5 proc. rocznie.