Spór o hospicjum dla dzieci. "Sąsiedzi pokazują brak człowieczeństwa"

W Kielcach miało powstać pierwsze w województwie świętokrzyskim stacjonarne hospicjum dla dzieci, ale budowę zablokowały odwołania części mieszkańców. Jak podano w "Interwencji" Polsat News stowarzyszenie - odpowiedzialne za projekt - zorganizowało już personel, sponsorów, teren i dzieci, które czekają na opiekę.

sSpór o hospicjum dla dzieci. Rodzice zaskoczeni decyzją sąsiadów
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Tematem zajęła się "Interwencja". W materiale opisano, że pomysł hospicjum dla dzieci w Kielcach utknął na etapie formalnym. Stało się to po tym, jak kilku właścicieli mieszkań z sąsiedniego szeregowca zakwestionowało miejskie warunki zabudowy.

Sprawę przekazano do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Inicjatorzy przedsięwzięcia złożyli już kolejny wniosek, licząc na dalszy bieg procedur.

Z przedstawionych w reportażu "Interwencji" informacji wynika, że planowany obiekt powinien stanąć w centrum Kielc. Stowarzyszenie "Akcja Reakcja" podkreśla, że projekt jest gotowy organizacyjnie: ma zgromadzonych lekarzy, pielęgniarki i psychologów oraz deklaracje sponsorów. Jednocześnie wskazuje, że w całej Polsce działa pięć podobnych hospicjów, a placówka w Kielcach miałaby być szósta.

Kielce. Spór o hospicjum dla dzieci. Rodzice zaskoczeni decyzją sąsiadów

Sebastian Matuszczyk ze stowarzyszenia wyjaśniał w reportażu "Interwencji", że sprzeciw dotyczy przede wszystkim lokalizacji i charakteru zabudowy w sąsiedztwie domów jednorodzinnych. Dodawał też, że część mieszkańców argumentuje, iż kupowała nieruchomości z widokiem na teren zielony i chce, by taki stan pozostał.

Organizatorzy przedsięwzięcia przekazali w materiale Polsat News, że działka należy do parafii, a projekt realizują we współpracy z Caritasem. Z ich perspektywy istotne jest również to, że hospicjum ma być oddalone od sąsiednich nieruchomości o prawie 35 metrów.

Dzieci czekają na miejsce, a aktualne rozwiązania są tymczasowe

Justyna Guzy ze stowarzyszenia informowała w "Interwencji", że na kielecką placówkę czeka obecnie 20 dzieci, które dziś pozostają pod opieką domową. W zamyśle hospicjum ma zapewniać całodobowe wsparcie nie tylko pacjentom, ale też ich bliskim.

W Kielcach, jak pokazano w "Interwencji", próbowano doraźnie zabezpieczyć potrzeby najmłodszych w inny sposób. W hospicjum dla dorosłych wydzielono cztery łóżka dla najbardziej potrzebujących dzieci, co jednocześnie ograniczyło liczbę miejsc dla pełnoletnich pacjentów. Jak zaznaczono w materiale, to rozwiązanie nie spełnia wszystkich potrzeb, m.in. dlatego, że brakuje tam sal rehabilitacji dostosowanych do dzieci.

Koordynator hospicjum stacjonarnego w Kielcach, lekarka Grażyna Pazera, opisywała w reportażu skalę obciążenia rodzin, wskazując, że przy części chorób rodzice z czasem nie są w stanie samodzielnie zapewnić dziecku opieki. Wyliczała, że codzienność obejmuje m.in. karmienie, podawanie leków, odsysanie i inhalacje, a opieka trwa przez całą dobę.

Historie rodzin: dojazdy setki kilometrów i opieka bez przerwy

W reportażu pojawiła się historia pani Żanety, mamy Amelki, która mówiła, że gdy jej córka żyła, musiała szukać wsparcia daleko od domu. Podkreślała, że dojazdy po pomoc oznaczały prawie 300 km w stronę okolic Opola. Opowiadała również o diagnozach i leczeniu dziecka, w tym o tracheotomii oraz operacjach w Krakowie-Prokocimiu, a także o tym, jak bardzo czasochłonna była opieka nad córką.

Psycholog Wioleta Chalik, współpracująca z inicjatywą, oceniała w materiale, że część osób nie chce mieć w sąsiedztwie miejsca kojarzonego z cierpieniem i śmiercią.

Mamy zgody, są sponsorzy, pozwolenia, ale sąsiedzi pokazują brak człowieczeństwa. Pokazują, że nie chcą bólu, cierpienia i śmierci obok siebie. Może im się wydaje, że choroba przejdzie na nich, zarażą się. Normalny człowiek się tak nie zachowuje, to jest okrucieństwo - mówiła "Interwencji" Chalik.

Jednocześnie inicjator protestu nie zgodził się na komentarz przed kamerą Polsat News. W końcowej części reportażu pokazano też krótką rozmowę z mieszkańcami okolicy, którzy deklarowali, że nie są przeciwko hospicjum, ale oczekują zgodności dokumentów z prawem.

Wybrane dla Ciebie