Sprawa naturopaty z Katowic. Apelacja po śmierci dwóch pacjentek
W Katowicach zapadnie wyrok w apelacji dotyczącej Tomasza Sz., który miał odradzać chorym kobietom leczenie onkologiczne i oferować kosztowne "terapie" bez podstaw medycznych. Prokuratura łączy jego działania z przerwaniem terapii i śmiercią dwóch pacjentek.
W poniedziałek Sąd Okręgowy w Katowicach miał ogłosić orzeczenie w procesie apelacyjnym Tomasza Sz. Chodzi o sprawę naturopaty, który – według ustaleń śledczych – podważał diagnozy lekarzy i przekonywał pacjentki, że nie chorują na nowotwór, lecz zmagają się z pasożytami lub innymi schorzeniami. W pierwszej instancji mężczyzna usłyszał wyrok roku więzienia w zawieszeniu oraz zakaz prowadzenia działalności.
Tomasz Sz. ma usłyszeć wyrok po apelacji
Śledztwo wszczęto po zawiadomieniu Władysława K., męża Urszuli K. W toku postępowania prokuratura połączyła wątki dotyczące dwóch kobiet. Według ustaleń Tomasz Sz. wynajmował urządzenie, które miał przedstawiać jako sposób na usuwanie pasożytów i grzybów, oraz namawiał do rezygnacji z leczenia onkologicznego. Prokuratura twierdzi, że to doprowadziło do przerwania terapii i w konsekwencji do śmierci pacjentek.
W przypadku Urszuli K. – jak wynika z materiału – oskarżony miał przekonywać, że to nie rak trzustki, ale COVID-19. Rodzina podkreśla, że takie sugestie kosztowały cenny czas na terapię onkologiczną. Na sali nie pojawił się sam oskarżony; reprezentowała go obrończyni.
Bliscy ofiar mówią o rozgoryczeniu i oczekiwaniu na sprawiedliwość. Władysław K. stwierdzał, że oskarżony nakłaniał jego żonę do zaprzestania leczenia i wmawiał jej brak nowotworu. Podkreślał też, że "leczono" ją przez trzy miesiące, a drugą kobietę prawie rok, po czym obie zmarły.
Prokuratura żąda trzech lat więzienia i uznania czynu za nieumyślne spowodowanie śmierci. Obrona odpowiada, że Tomasz Sz. nie miał zamiaru nikogo oszukać i – jak utrzymuje – wierzył w stosowane przez siebie metody.
W apelacji kluczowe pozostają: ocena wiarygodności "terapii", wpływ porad oskarżonego na decyzje pacjentek oraz związek między przerwaniem leczenia a ich śmiercią. Sąd ma rozstrzygnąć, czy zachowanie oskarżonego wyczerpuje znamiona nieumyślnego spowodowania śmierci oraz oszustwa.
Najważniejsze fakty w sprawie:
- Sąd Okręgowy w Katowicach rozpoznaje apelację w sprawie Tomasza Sz.
- W I instancji: rok więzienia w zawieszeniu i zakaz działalności.
- Według śledczych: podważanie diagnoz onkologicznych i namawianie do rezygnacji z leczenia.
- Prokuratura łączy działania oskarżonego ze śmiercią dwóch kobiet i wnioskuje o 3 lata więzienia.
- Obrona twierdzi, że oskarżony wierzył w swoje metody.
Wyrok w sprawie ma zapaść wkrótce.