"Daily Express" wskazuje, że Kreml rozważa wprowadzenie stanu wojennego na terenie całego kraju, aby szybciej reagować na ewentualne zamieszki w warunkach pogarszającej się sytuacji ekonomicznej.
Z ustaleń wynika, że rośnie nerwowość w otoczeniu Putina po ukraińskich uderzeniach w obiekty związane z dostawami ropy i gazu. Ma to zagrażać bezpieczeństwu samego prezydenta. Prezydent ma przygotowywać się do wprowadzenia stanu wojennego w całej Rosji, aby stłumić potencjalne niepokoje w obliczu załamującej się gospodarki.
Amerykański Instytut Studiów nad Wojną w jednym z raportów zwrócił uwagę, że Kreml przygotowuje warunki do ewentualnej mobilizacji, a równolegle bierze pod uwagę możliwość społecznych protestów, które mogłyby wybuchnąć w reakcji na pobór.
W tym kontekście przypomniano decyzję rosyjskiego parlamentu. Duma Państwowa 22 lipca przyjęła projekt ustawy, który pozwala osobom z niezatartymi i obowiązującymi wyrokami - w tym m.in. za przestępstwa związane z przemytem narkotyków oraz przestępczością zorganizowaną - podpisywać kontrakty z Ministerstwem Obrony w trakcie oficjalnych okresów mobilizacyjnych.
Ogłoszenie mobilizacji ma być osobistą decyzją Putina. Ostateczny kierunek ma zależeć od tego, jak rosyjski przywódca oceni sytuację na froncie w Ukrainie oraz stabilność Kremla - podaje "Daily Express".
Temat rozszerzenia zasad naboru do armii pojawił się też w rosyjskiej propagandowej telewizji. W programie "Niedzielny wieczór z Władimirem Sołowjowem" senator Rady Federacji Rosji Aleksiej Kondratiew apelował o zmianę reguł rekrutacji w taki sposób, by faktycznie umożliwić służbę każdemu.
Nieważne, czy człowiek jest ranny, chory, ma niepełnosprawność, ile ma lat i jakiej jest płci - ma prawo bronić ojczyzny - mówił Kondratiew w programie cytowanym przez ukraiński serwis "TSN".