Szuka "złotego pociągu". Przekazał nowe wieści
Michał Motak jest przekonany, że znalazł "złoty pociąg" w tunelu koło Wałbrzycha. Jak twierdzi, wraz z geofizykami czeka na suche i ciepłe dni, aby móc rozpocząć kolejne prace. Legendarny pociąg ma być wypełniony m.in. kosztownościami, złotem i dziełami sztuki.
Początki historii "złotego pociągu" sięgają końca II wojny światowej. Według opowieści, krążących wśród mieszkańców Wałbrzycha, z Wrocławia miał wyruszyć pancerny pociąg wyładowany złotem, kosztownościami i dziełami sztuki. Pociąg nigdy nie dotarł do Wałbrzycha. Wielu poszukiwaczy próbowało odnaleźć skład, ale nigdy się to nie udało.
Kolejnym poszukiwaczem jest Michał Motak. Badanie radiestezyjne pozwoliło mu na określenie szerokości, głębokości tunelu od powierzchni do stropu oraz spągu na każdej parze punktów. Jak wyjaśnia autor, dzięki temu możliwe było stworzenie modelu profilowego terenu.
Motak twierdzi, że ma 100 proc. pewności, że trzy wagony znajdują się w tunelu. Pewność wynika m.in. z przeprowadzonych badań. Te pozwoliły odkryć pancerny, 12-metrowy pociąg, ważący 14,5 tony. Kolejnym elementem są zeznania świadka.
Motak ujawnia coraz więcej szczegółów na temat poszukiwań. Twierdzi, że skarb może znajdować się nieopodal Zamku Książ na 61. kilometrze trasy. Sam tunel, według niego, pochodzi z końcówki XIX wieku lub też z początku XX wieku.
Wiem, co znalazłem i trzymam się tego. Gdybym zdradził wszystko, nie dożyłbym kolejnego dnia - twierdzi Motak w filmie na YouTube.
Odkrywca poinformował również, że wraz z geofizykami czeka na kolejne badania. Prawdopodobnie odbędą się w kwietniu, gdy będą ciepłe i suche dni.