Szukali jej od pięciu lat. Łyna wróciła do domu

Historia pełna niepewności, ale i nadziei, doczekała się szczęśliwego finału. Po pięciu latach poszukiwań Łyna, suczka rasy gończy polski, wróciła do swoich właścicieli. Jak podaje "Fakt", pies odnalazł się zaledwie 11 km od miejsca zaginięcia.

Łyna wróciła do domu po pięciu latachŁyna wróciła do domu po pięciu latach
Źródło zdjęć: © Cała Polska szuka Łyny, Facebook, Zwierzęta z gminy Nadarzyn
Aneta Polak

O tej sprawie głośno było kilka lat temu. W marcu 2021 r. trzyletnia wówczas suczka o imieniu Łyna, wraz z właścicielką wybrała się na spacer pomiędzy Młochowem a Krakowianami (woj. mazowieckie). W pewnym momencie pies wszedł do lasu i zniknął. Choć trudno w to uwierzyć - po pięciu latach okazało się, że ta historia ma szczęśliwe zakończenie.

Właściciele nie tracili nadziei

Zaginięcie Łyny było ogromnym ciosem dla jej właścicieli. Rodzina zaangażowała wszelkie możliwe środki w poszukiwania. Dzięki mediom społecznościowym, plakatom i bezpośredniemu zaangażowaniu informacja o zaginięciu zwierzaka obiegła całą Polskę.

Szukamy Łyny (suczki gończy polski). Zaginęła w marcu pod Warszawą. Od tej pory szukamy w terenie, ale prawdopodobnie została przez kogoś przygarnięta. Za sprawdzoną informację o psie — NAGRODA! Miejcie oczy otwarte. Pomóżcie nam odnaleźć Łynę. Strasznie za nią tęsknimy - apelowali właściciele kilka miesięcy po zaginięciu pupila.

Niespodziewanie, po pięciu latach bezowocnych poszukiwań, właściciele otrzymali telefon, który zmienił wszystko.

Okazało się, że pewne małżeństwo podczas spaceru zobaczyło wygłodniałego psa, który szedł za nimi. Wzięli go do siebie na podwórko, a potem do weterynarza. Po sprawdzeniu chipa okazało się, że pies jest poszukiwany, i to od pięciu lat. Łyna znalazła się ok. 11 km od miejsca, w którym zaginęła. My ten obszar dobrze sprawdzaliśmy po jej zaginięciu, zresztą ci państwo, którzy ją znaleźli, kojarzyli, że Łyna była poszukiwana, ale nie rozpoznali jej od razu — powiedziała "Faktowi" właścicielka Łyny.

Zaskoczenie i radość właścicieli były ogromne. Na początku czerwca Łyna wróciła do domu. - "Łynka nie bardzo nas rozpoznała. Większość życia spędziła bez nas" - przyznał właściciel suczki w rozmowie z "Faktem".

Też nie wiadomo, przez co przeszła w tych ostatnich latach. Ona musiała u kogoś być przez ten czas, bo ani nie wygląda, ani nie jest w stanie wskazującym, że tyle lat się tułała. Ktoś zwyczajnie nawet nie spróbował znaleźć jej właścicieli. A teraz nie wiadomo, czy komuś uciekła, czy ktoś ją porzucił. Tego się już nie dowiemy - zaznaczył.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano niezwykłe spotkanie po latach. - Proszę Państwa. Wiara czyni cuda. To jest najpiękniejszy dar od losu - zauważyła jedna z komentujących internautek.

Wybrane dla Ciebie