Tadeusz Duda zabił dwie osoby. Teściowie zabrali głos rok po tragedii

Minął rok od zbrodni w Starej Wsi w Małopolsce, w której Tadeusz Duda postrzelił teściową i zabił córkę oraz jej męża. Teściowie mężczyzny opowiedzieli w rozmowie z "Faktem", jak wygląda ich codzienność i z czym nadal się mierzą.

Mija rok od zbrodni w Starej WsiMija rok od zbrodni w Starej Wsi
Źródło zdjęć: © PAP | Policja
Rafał Strzelec

Najważniejsze informacje

  • Tadeusz Duda 27 czerwca ub. r. wtargnął do domu teściów w Starej Wsi, postrzelił Elżbietę T. i zabił Justynę oraz Zbigniewa.
  • Po pięciu dniach obławy sprawca popełnił samobójstwo w lesie pod Ostrą; prokuratura wciąż czeka na opinię psychologiczną.
  • Elżbieta straciła nerkę i nadal odczuwa skutki postrzału, a małżeństwo podkreśla, że dopiero po tragedii odzyskało regularny kontakt z wnukami.

Mija rok od wydarzeń, które na stałe zmieniły życie Elżbiety i Feliksa. Jak podaje "Fakt", małżeństwo nadal mieszka w Starej Wsi, a spotkanie przed ich domem wraca do wspomnień z dnia ataku i do tego, co przyszło później - długiego leczenia, żałoby i prób ułożenia codzienności na nowo.

Przypomnijmy, że 27 czerwca 2025 r. Tadeusz Duda wtargnął do domu teściów z bronią. Elżbieta T. została ranna w brzuch. Następnie zastrzelił własną córkę, 26-letnią Justynę oraz jej męża, 31-letniego Zbigniewa.

Po pięciu dniach obławy Duda popełnił samobójstwo w lesie pod Ostrą. Prokuratura nie zamknęła dotąd śledztwa i czeka na opinię psychologiczną. Dla bliskich to dodatkowy element, który sprawia, że sprawa wciąż do nich wraca.

Skutki postrzału i powrót do codzienności

Elżbieta przeżyła, ale skutki ataku są trwałe. Z relacji kobiety wynika, że lekarze uratowali jej życie, jednak straciła nerkę, wciąż przyjmuje leki i zmaga się z bólem oraz ograniczeniami w poruszaniu się. Jednocześnie podkreśla, że nie ma dnia bez myśli o wnuczce.

- Dzisiaj czuję się lepiej, ale nigdy nie zapomnę tego, co się stało. Nie ma dnia, żebym nie myślała o wnuczce... Dlaczego on zabił Justynkę? To była jego rodzona córka - mówiła pani Elżbieta w rozmowie z "Faktem".

Teściowie Dudy mówią też o zmianie, która przyszła dopiero po tragedii: częstszej obecności wnuków. - Wcześniej wnuki nie mogły nas odwiedzać. Teraz jest inaczej - mogą przychodzić, pomagają nam. To dla nas ogromna radość - przyznawała pani Elżbieta w rozmowie z dziennikiem.

Feliks T. nie ukrywa, że do dziś nie rozumie, skąd wzięła się nienawiść sprawcy. - Na początku wydawało się, że zięć jest dobrym człowiekiem, ale w błędzie byłem. Okazało się, że mój zięć jest potworem - mówił w rozmowie z "Faktem". Małżeństwo wspomina też, że grób Justyny znajduje się na cmentarzu w Limanowej. - Cieszę się, że nie pochowano go w jednym grobie z Justynką. Nie przeżylibyśmy tego - mówi o Dudzie pan Feliks. Dziś najważniejszym pragnieniem małżeństwa ze Starej Wsi pozostaje spokój i zdrowie oraz możliwość bycia razem z wnukami.

Wybrane dla Ciebie