Tak Ukraińcy mówią o Polakach. Krakowscy wolontariusze rozdali im tysiące porcji żurku
Krakowscy wolontariusze rozdali cztery tysiące porcji tradycyjnego polskiego żurku mieszkańcom Kijowa. Akcja pod nazwą "Ciepła zupa dla Kijowa" miała miejsce w dzielnicy Darnica, gdzie rozstawiono tzw. namioty niezłomności. Żurek nie tylko zapewnił chwilowe ciepło, ale stał się także symbolem solidarności z Ukraińcami w obliczu trudnych warunków.
Mieszkańcy Kijowa wyrazili swoją wdzięczność za wsparcie z Polski. Jak powiedziała pani Nina, lokalna mieszkanka: "Polacy są ludźmi ogromnego serca. Dziękujemy za to, że poświęcacie nam uwagę." Ten rodzaj wsparcia jest nieoceniony, zwłaszcza w okresach niskich temperatur i ciągłych przerw w dostawach energii.
- My tutaj, w Ukrainie, mimo wojny, jeszcze nie głodujemy. Dzięki Bogu. Ale ten gest, ten żurek, który jest bardzo smaczny... Nie mam innych słów wdzięczności oprócz jednego: dziękujemy. Dziękujemy światu i Polsce, że o nas pamiętacie - mówiła w rozmowie z PAP pani Ola.
Bartłomiej Szczoczarz, jeden z organizatorów, od początku pełnowymiarowej inwazji angażuje się w pomoc Ukraińcom. Podkreślił, że akcja zorganizowana była z pomocą wielu osób i trwała cztery dni. "Wiedzieliśmy, jaka jest sytuacja w Kijowie i jakie są potrzeby" - dodał.
Akcja przyciągnęła również pomoc ze strony Ukraińców mieszkających w Polsce. Ines Oleksy, Ukrainka żyjąca w Polsce od wielu lat, również uczestniczyła w przedsięwzięciu. "Jestem tu, by wspierać moich ludzi, to mój obywatelski obowiązek" - podkreśliła.
Łukasz Wantuch, były radny Krakowa, zaznaczył, że poprzez tę akcję Polacy pokazują, że nie zapominają o Ukrainie. "Nie chodzi wyłącznie o żurek, ale o pokazywanie, że wspieramy naszych sąsiadów w potrzebie" - stwierdził. Podkreślił także strategiczne znaczenie wsparcia Ukrainy jako gwaranta bezpieczeństwa dla Polski.