Telefon na maturze? Polacy chcą surowych kar
Aż 61 proc. Polaków uważa, że wniesienie telefonu na maturę powinno kończyć się unieważnieniem egzaminu bez prawa do poprawki w tym samym roku. Badanie Ariadna dla o2.pl pokazuje, że popieramy surowe kary.
Zapytaliśmy badanych, czy wnoszenie telefonu komórkowego powinno kończyć się unieważnieniem matury i możliwością poprawy dopiero za rok. Z badania panelu Ariadna dla o2.pl wynika, że takiego zdania jest aż 61 proc. respondentów.
Odpowiedź "zdecydowanie tak" wybrało 34 proc., a "raczej tak" 27 proc. 18 proc. jest przeciwnego zdania, przy czym odpowiedź "raczej nie" wybrało 12 proc. pytanych, a "zdecydowanie nie" - 6. "Trudno powiedzieć" wybrało 21 proc. respondentów.
Badanie dla o2.pl przeprowadzono w dniach 8-11 maja. Zapytano 1090 pełnoletnich osób.
Przypomnijmy, już pierwszego dnia tegorocznych matur kilkunastu osobom unieważniono egzamin. Powodem było samo wniesienie telefonu komórkowego na salę nawet bez korzystania z niego. Taka przyłapana osoba nie może zdawać matury w sesji poprawkowej.
W mediach społecznościowych tuż po starcie egzaminów pojawiły się fragmenty arkusza z języka polskiego. Mogły je udostępnić osoby zdające. Z tego m.in. powodu CKE i MEN surowo walczą z tego typu praktykami.
Zakaz nie obejmuje urządzenia telekomunikacyjnego z aplikacją mobilną służącą do monitorowania stanu zdrowia ucznia.
Matura to jeden z najważniejszych egzaminów dla dorastającego człowieka. Może on wpłynąć na dalszą przyszłość. Decyduje m.in. o tym, czy dostaniemy się na wymarzone studia. W tym roku maturę zdawało ponad 350 tys. uczniów. Egzaminy rozpoczęły się od języka polskiego na poziomie podstawowym, następnie uczniowie pisali testy z matematyki, języka angielskiego i przedmiotów dodatkowych.
Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl