Trwa Songkran i "największa bitwa wodna świata". Podano tragiczny bilans
Tegoroczny Songkran przyniósł setki wypadków i dziesiątki ofiar. Jak podaje "New York Post", w trzy dni zginęło 191 osób.
Najważniejsze informacje
- W pierwszych trzech dniach Songkran odnotowano 191 zgonów, 951 wypadków i 911 rannych.
- Główne przyczyny to nadmierna prędkość i jazda po alkoholu; najwięcej zdarzeń między 15:01 a 18:00.
- Festiwal przyciąga turystów i generuje przychody, ale okres świąteczny nazywany jest "siedmioma niebezpiecznymi dniami".
Songkran to tajski Nowy Rok i jeden z najbardziej rozpoznawalnych festiwali w Azji. W praktyce to tygodniowe święto znane z ulicznych polewań wodą, ale też z ogromnej mobilności – miliony mieszkańców wyjeżdżają z Bangkoku do rodzinnych prowincji. Jak relacjonuje "New York Post", za radosną oprawą kryje się wysoki wzrost wypadków na drogach.
Według danych cytowanych przez "New York Post", tylko w trzech pierwszych dniach Songkranu doszło do 951 wypadków drogowych. Łącznie zginęło 191 osób, a 911 osób zostało rannych. Mimo kampanii bezpieczeństwa, ostrzejszych przepisów wobec pijanych kierowców i większej liczby patroli, liczby pozostają wysokie. Pierwszego dnia święta życie straciło 51 osób.
Tajlandia: miał przewozić kapustę. Pod jedzeniem schował 1,6 tony narkotyków
Najczęstszą przyczyną śmiertelnych zdarzeń była nadmierna prędkość (blisko 42 proc.), a następnie jazda po alkoholu (27,4 proc.). Uczestnicy ruchu nierzadko ignorują podstawowe zasady, co potęguje ryzyko w szczycie wyjazdów i powrotów.
"Siedem niebezpiecznych dni" i newralgiczne godziny
Okres Songkran bywa w Tajlandii nazywany "siedmioma niebezpiecznymi dniami". Jak podaje tamtejszy Departament Zapobiegania i Łagodzenia Skutków Katastrof, najwięcej wypadków ma miejsce między 15:01 a 18:00. To moment, gdy na ulice wyjeżdżają kolejne fale podróżnych, a na głównych trasach tworzą się zatory. Według Światowej Organizacji Zdrowia Tajlandia należy też do czołówki krajów z najwyższą śmiertelnością w wypadkach drogowych wśród państw członkowskich WHO.
W skali całego roku w Tajlandii ginie średnio 38 osób dziennie w zdarzeniach drogowych, co pokazuje, jak bardzo ten wskaźnik rośnie w trakcie świątecznego tygodnia. Do skali tragedii dokładają się także ryzykowne zachowania, w tym brak kasków wśród motocyklistów i nadmierna pewność siebie kierowców. W połączeniu z intensywnym ruchem to mieszanka szczególnie niebezpieczna.
Turystyka, wodne zabawy i twarde restrykcje
Paradoks Songkranu polega na tym, że święto symbolicznie oznacza odnowę i nowe początki, a uliczne polewania mają duchowo "oczyszczać". W praktyce to również ogromny magnes dla turystów. Jak podaje "New York Post", w tym roku Tajlandia spodziewa się ok. 500 tys. zagranicznych gości i 30,4 mld bahtów przychodu (ok. 940 mln dol.). Uliczne zabawy przejmują centra miast, co wzmacnia klimat świętowania.
Wprowadza się jednak bardziej rygorystyczne ograniczenia. Dziennik przywołuje przykład siedmiu obywateli Francji zatrzymanych 12 kwietnia za utrudnianie ruchu podczas wodnej zabawy. Postawiono im zarzut wywoływania uciążliwości publicznej. To sygnał, że władze próbują równoważyć turystyczny charakter wydarzenia z bezpieczeństwem na ulicach.
Wnioski: radość święta kontra bezpieczeństwo na drogach
Mimo dodatkowych patroli i kampanii statystyki Songkran znów są alarmujące. Dane o przyczynach wypadków – prędkość i alkohol – powtarzają znany wzorzec, który nasila się przy masowych wyjazdach. Eksperci bezpieczeństwa drogowego od lat wskazują, że łączenie edukacji, kontroli i realnych sankcji to jedyna droga do poprawy. W przypadku tajskiego Nowego Roku stawką jest pogodzenie tradycji i turystyki z podstawowym priorytetem: ochroną życia na drogach.