Tragedia na Jeziorze Tarnobrzeskim. Nie żyje 60-letnia Lucyna

W środę (15 kwietnia) 60-letnia kobieta straciła przytomność podczas nurkowania. Niestety, dzień później kobieta zmarła w szpitalu. Jak powiedział w rozmowie z Radiem Rzeszów Andrzej Wartoń, prezes klubu Body Mors, ofiarą była pani Lucyna, członkini klubu.

Tragedia na Jeziorze Tarnobrzeskim. Nie żyje 60-letnia LucynaTragedia na Jeziorze Tarnobrzeskim. Nie żyje 60-letnia Lucyna
Źródło zdjęć: © Facebook, Policja | Body Mors
Rafał Strzelec

Dramat rozegrał się w środę (15 kwietnia) na Jeziorze Tarnobrzeskim. Jak podaje Radio Rzeszów, 60-letnia kobieta nurkowała z innym mężczyzną na głębokości trzech metrów. W pewnym momencie straciła przytomność. Została wyciągnięta z wody i trafiła do szpitala.

Dzień później przekazano tragiczne informacje. Poszkodowana kobieta zmarła w szpitalu. Informację potwierdził Andrzej Wartoń, prezes klubu Body Mors w Tarnobrzegu. - Nasza koleżanka Lucyna była członkiem naszego klubu morsowego, a także klubu nurkowego w Tarnobrzegu - przekazał prezes w rozmowie z Radiem Rzeszów.

Klub Body Mors pożegnał 60-latkę na Facebooku. - Była z nami w klubie (...) od niedawna, ale zdążyła już na stałe zapisać się w naszej pamięci jako osoba niezwykle ciepła, życzliwa i zawsze uśmiechnięta. Nigdy nie odmawiała pomocy - można było na nią liczyć w każdej sytuacji. Jeszcze w niedzielę, po zakończeniu sezonu, siedząc na Białej Ławce w Jacht Klubie Kotwica, powiedziała słowa, które dziś brzmią wyjątkowo poruszająco: "Jak tu jest pięknie". To proste zdanie najlepiej oddaje jej wrażliwość i umiejętność dostrzegania piękna w codziennych chwilach. Lucy pozostanie na zawsze w naszych sercach. Będzie nam jej bardzo brakowało - czytamy we wpisie.

Okoliczności środowego zdarzenia zbada prokuratura w Tarnobrzegu.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2