Trzy miesiące za wcześnie. Niepokojące doniesienia ze Szwajcarii
Śnieg i lód nagromadzone zimą na szwajcarskich lodowcach mogą stopnieć całkowicie już do poniedziałku. Jak wskazuje "The Guardian", tempo topnienia w Alpach jest obecnie wyjątkowo wysokie, a kolejne tygodnie przesądzą o dalszym kurczeniu się lodowców.
Najważniejsze informacje
- Śnieg, który spadł zimą w Szwajcarii ma zniknąć do poniedziałku, co oznacza bardzo wczesny "dzień utraty lodowca"
- Szef programu Glamos mówi o wyjątkowo szybkim topnieniu lodu i śniegu w całych Alpach. Jako główną przyczynę wskazuje fale upałów.
- W latach 2000–2024 objętość szwajcarskich lodowców zmniejszyła się o 38 proc., a w ciągu ostatnich 50 lat kraj stracił około 1,2 tys. lodowców.
Pierwszy w tym roku "dzień utraty lodowca" w Szwajcarii ma nadejść wyjątkowo wcześnie. Jak wskazuje "The Guardian", w ostatnich dniach czerwca stopnieją wszystkie zapasy śniegu i lodu zgromadzone podczas ostatniej zimy. Od tego momentu aż do października każde kolejne topnienie będzie oznaczało kurczenie się lodowców w szwajcarskich Alpach. Będzie to drugi najwcześniejszy taki termin od początku prowadzenia pomiarów w 2000 r.
Tak wcześnie nastąpiło to tylko w 2022 r., gdy dzień utraty lodowca przypadł 26 czerwca. Obecną sytuację spowodowało połączenie kilku czynników: kolejnej zimy z niewielkimi opadami śniegu, ciepłego maja oraz trwającej fali upałów w Europie. W efekcie pokrywa śnieżna zniknęła wcześniej niż zwykle, co z kolei przyspieszyło topnienie lodowca.
Plaża w Stegnie tuż po godz. 6. Jeszcze trwało poranne sprzątanie
Wszystkiemu winna fala upałów
Matthias Huss, szef programu monitorowania lodowców w Szwajcarii (Glamos), opisywał skalę zjawiska w rozmowie z AFP. - Widzimy ogromną ablację (utratę masy lodu), tempo topnienia lodu i śniegu w całych Alpach - mówił. Dodał też, że w porównaniu ze stanem, który uznał za "zdrowy", obecny moment jest zdecydowanie zbyt wczesny.
Jesteśmy o trzy miesiące za wcześnie w porównaniu do zdrowego stanu - wskazywał.
W ujęciu średnim dla tego stulecia "dzień utraty lodowca" wypadał w połowie sierpnia. To już wcześniej było sygnałem, że lodowce kurczą się szybko, a obecny czerwcowy termin dodatkowo skraca czas, w którym lodowce mają szansę utrzymać zimowe "zasilenie". Huss podkreślał też, że przy kolejnych dniach z wysokimi temperaturami sam poziom 35 czy 40 st. C nie zmienia wniosków.
Im więcej dni z bardzo wysoką temperaturą, nieważne czy to 35 st. C czy 40 st. C, to po prostu bardzo złe dla lodowców - powiedział ekspert, cytowany przez "The Guardian"
Co mówią pomiary Glamos?
Glacjolog przytoczył przykład z lodowca Rodanu. - W ciągu 10 dni od mojej poprzedniej wizyty stopniał jeden metr lodu w pionie, jeden metr topnienia tylko w ostatnich 10 dniach - relacjonował Huss. - To robi ogromne wrażenie i to jest wyłącznie efekt fali upałów - dodał.
Według Hussa rok 2026 jest "zaskakująco podobny" do 2022 r., który dla lodowców był najbardziej skrajnym rokiem zarejestrowanym w Alpach. W tym roku, jak przekazał, na powierzchnię lodowców trafiło 25 proc. mniej śniegu niż w danych porównawczych z lat 2010-2020, a dodatkowo sytuację pogorszył ciepły maj.
W tle pozostaje długoterminowy trend: lodowce w szwajcarskich Alpach wycofują się od ok. 170 lat, a w ostatnich dekadach topnienie przyspieszyło. Z przytoczonych danych wynika, że między 2000 a 2024 r. objętość szwajcarskich lodowców spadła o 38 proc. Huss mówił też o skali ubytku w liczbie lodowców. - Szwajcaria straciła już 1,2 tys. lodowców w ciągu ostatnich 50 lat i teraz zostało tylko 1,3 tys. - podawał. - Te utracone były małe, ale wciąż były istotne w peryferyjnych regionach Alp - zaznaczył.