W sezonie miasto pod Tatrami mierzy się z ogromnym ruchem. Na co dzień w Zakopanem mieszka ok. 25 tys. osób, a w lipcu i sierpniu liczba ludzi w mieście rośnie nawet do 200-250 tys. W takich warunkach strażnicy miejscy w ciągu jednego miesiąca obsługują od 8 do 10 tys. interwencji i często trafiają na osoby, które próbują uniknąć odpowiedzialności, podając nieprawdziwe dane.
mStraż w Zakopanem: koniec czekania na radiowóz
Dotąd największy problem pojawiał się przy legitymowaniu turystów, którzy nie mieli przy sobie dowodu. Ponieważ prawo nie wymaga noszenia dokumentu na co dzień, część osób wykorzystywała to w praktyce: przy interwencjach na Krupówkach czy w rejonie Kuźnic deklarowali brak dokumentów i podawali zmyślone dane. Straż miejska nie mogła samodzielnie ich potwierdzić i musiała wzywać policję.
Czekanie na patrol policji potrafiło trwać od pół godziny do nawet dwóch godzin. Oznaczało to przestój dla strażników i dodatkowe napięcie dla wszystkich stron. Komendant Straży Miejskiej w Zakopanem Leszek Golonka podkreśla, że nowy system ma to zmienić: - To urządzenie, które będzie miał strażnik, pozwoli sprawdzić osobę w ciągu powiedzmy pięciu sekund - wyjaśniał w rozmowie z "Gazetą Krakowską".
WIDEOCzy w Zakopanem da się zjeść tanio i smacznie? Znaleźliśmy takie miejsce
Ile razy straż miejska prosiła policję o pomoc
Według danych z Zakopanego, w skali miesiąca strażnicy prosili policję o ustalenie tożsamości od 30 do 40 razy. Takie sytuacje zdarzały się średnio dwa-trzy razy dziennie, szczególnie w miejscach najbardziej obleganych przez odwiedzających: w Kuźnicach, na Gubałówce i na Krupówkach.
Wdrożenie mStraż ma też dodatkowy skutek: jeśli podczas kontroli ktoś celowo wprowadza funkcjonariuszy w błąd albo odmawia podania danych, może odpowiadać za kolejne wykroczenie. Komendant zakłada, że część turystów nadal będzie próbować oszukiwać, ale nowe narzędzie ma szybko pokazać, czy podane informacje są prawdziwe.
Jak działa aplikacja i kto ma do niej dostęp?
mStraż to rozwiązanie stworzone wyłącznie dla służb. Jak tłumaczyła Ewelina Konarzewska z firmy Comtegra, aplikacja nie jest dostępna w publicznych sklepach i nie mogą z niej korzystać zwykli obywatele. Działa w specjalnej, bezpiecznej sieci, co ma ograniczać ryzyko wycieku danych lub włamań.
Do zakopiańskiej straży trafiły cztery urządzenia dla upoważnionych funkcjonariuszy wychodzących w patrol. System pozwala sprawdzić dane osobowe w państwowych rejestrach, a także podejrzeć zdjęcie z dowodu osobistego, co ma ułatwić potwierdzanie, czy legitymowana osoba jest tym, za kogo się podaje.
Potrzeba szybszej weryfikacji wynika również z konkretnych zachowań turystów. W Kuźnicach, mimo zakazów wjazdu i oznakowania, część kierowców nadal ignoruje przepisy, tłumacząc się m.in. wskazaniami nawigacji czy samochodem jadącym przed nimi. Podczas kontroli pojawiają się próby uniknięcia mandatu i przekonywania strażników do własnej wersji wydarzeń.
W Zakopanem problemem mają być też fałszerstwa. Część zagranicznych turystów kseruje pierwszą stronę karty parkingowej dla osób z niepełnosprawnościami i zostawia kopię za szybą. Za samo oszustwo i okłamywanie służb straż miejska nakłada mandat w wysokości 1200 zł.