Leśnicy z Nadleśnictwa Zawadzkie poświęcili swój najnowszy post na Facebooku okratkowi australijskiemu. We wpisie podali, że okaz naturalnie występuje w Australii i Nowej Zelandii. Zamieścili również zdjęcie Mariusza Jamrozika, które ukazywało wspomnianego grzyba.
Ujęcie z lasu. Leśnicy pokazali "palce diabła"
W Europie - jak wspomnieli - pojawił się najprawdopodobniej w początkowych latach XX wieku przy okazji transportu wełny lub ziemi. Obecnie coraz częściej spotyka się go również w polskich lasach. Okaz mocno przyciąga uwagę przechodniów dzięki swym charakterystycznym kształtom.
Spacerujesz sobie spokojnie po lesie, wdychasz zapach igliwia, aż tu nagle... trafiasz na coś, co wygląda jak urwana macka ośmiornicy albo rekwizyt z horroru sci-fi. Na dodatek pachnie (oględnie mówiąc) niezbyt świeżym mięsem - pisali o "palcach diabła" leśnicy.
Specjaliści wyjaśnili również, czy należy obawiać się okratka australijskiego jako obcego "przybysza zza oceanu".
Czynnikiem, który niepokoi niektórych mykologów, jest tempo ekspansji okratka. Jeszcze kilkanaście lat temu znalezienie go w Polsce graniczyło z cudem, a dziś jego stanowisk są już setki. Okratek doskonale radzi sobie z ociepleniem klimatu i bardzo sprawnie kolonizuje nowe lasy (głównie na południu kraju) - podali na Facebooku pracownicy Nadleśnictwa Zawadzkie.
Ponadto leśnicy przypomnieli, że w części starszych publikacji naukowych, gdzie brano pod uwagę jedynie samą dynamikę jego rozprzestrzeniania się, nazywano okratka australijskiego roboczo "grzybem inwazyjnym".
Tak wygląda okratek australijski. Wyróżnia go intensywna barwa
Grzyb pojawia się nad powierzchnią ziemi w formie kilku intensywnie czerwonych, rozgałęzionych ramion przypominających macki lub pazury. To właśnie ten nietypowy wygląd sprawił, że zyskał swoją potoczną nazwę - "diabelskie palce".
Charakteryzuje go intensywny czerwony lub różowy kolor. Pokrywa go śluz. W Polsce "palce diabła" można spotkać zazwyczaj od lipca do października. Choć nie ma doniesień o tym, by powodowały poważne zatrucia u ludzi, to jednak nie są uznawane za jadalne.