Ukrainiec przekazuje fatalne wieści dla Putina. Kreml traci wpływy
Ukraiński dowódca Jurij Fedorenko podkreśla, że rosyjskie wpływy w Afryce słabną, a szczególnie wyraźnie widać to w Mali, gdzie związany z Moskwą kontyngent ponosi straty i wycofuje się z kolejnych miast. "Afrykański wstyd Putina" - pisze w swojej opinii.
Najważniejsze informacje
- 25 kwietnia rozpoczęła się szeroka ofensywa Tuaregów w Mali, po której Rosjanie zaczęli tracić pozycje.
- Od początku maja rosyjski "Afrykański Korpus" miał ponieść duże straty i opuścić trzy duże miasta w Mali.
- Jurij Fedorenko ocenia, że osłabienie Moskwy w Afryce może przełożyć się na jej możliwości w wojnie przeciwko Ukrainie.
Jurij Fedorenko to dowódca 429. Samodzielnego Pułku Systemów Bezzałogowych "Achilles". Ukrainiec podkreśla w opinii dla serwisu OBOZ.UA, że Rosja szybko traci polityczną wagę na świecie. Jej sojusznicy wśród dyktatorów uciekali z własnych krajów, ginęli albo trafiali do więzień.
W tej narracji Kreml niemal stracił wpływy na Bliskim Wschodzie, na Kaukazie Południowym i w Ameryce Łacińskiej, a biedne afrykańskie dyktatury pozostawały jednymi z ostatnich "zewnętrznopolitycznych aktywów".
Pierwszym z filarów rosyjskich wpływów w Afryce miało być Mali, rządzone przez wojskową juntę. Samozwańczy "prezydent" Assimi Goita przejął władzę po zamachu stanu w 2020 r., a kraj od lat pozostaje w stanie wojny domowej.
WIDEOPolicyjny pościg w oku kamery. 22-latek miał sporo na sumieniu
Na północy państwa działają tuaregscy powstańcy, którzy stworzyli Front Wyzwolenia Azawadu. 25 kwietnia ruszyli z zakrojoną na szeroką skalę ofensywą, a rosyjski kontyngent zaczął tracić pozycje i wycofywać się z kolejnych obszarów.
Znany ukraiński dowódca jest przekonany, że obecność rosyjskiego kontyngentu w Mali stała się problemem humanitarnym o wymiarze międzynarodowym. Media na świecie regularnie informowały o masowych zabójstwach, gwałtach i innych przestępstwach przypisywanych wagnerowcom. Z całych wiosek ludzie mieli uciekać przed przemocą.
To polityka spalonej ziemi. Żołnierze z nikim nie rozmawiają. Strzelają do wszystkich, których zobaczą. Bez pytań, bez ostrzeżenia. Ludzie nawet nie wiedzą, za co ich zabijają - powiedział jeden z uchodźców.
Ofensywa Tuaregów i odwrót Rosjan
Autor podaje, że od początku maja "Afrykański Korpus" Federacji Rosyjskiej poniósł znaczące straty w ludziach i sprzęcie oraz opuścił trzy duże miasta w Mali. Zabity miał zostać prorosyjski "minister obrony" tego kraju. Assimi Goita - według tej relacji - próbuje ratować życie i wygląda na to, że nie liczy już na pomoc z Moskwy.
Fedorenko zaznacza, że "Afrykański Korpus" działa także w innych państwach Afryki, m.in. w Burkina Faso, Nigrze oraz Republice Środkowoafrykańskiej. We wszystkich tych krajach sytuacja ma pozostawać niestabilna.
W ocenie Fedorenki stawianie przez lokalnych dyktatorów na Rosjan nie przynosi oczekiwanych efektów: nie zapewniają oni ochrony, a jednocześnie gwałtownie zwiększają liczbę zabójstw, gwałtów i innych ciężkich przestępstw, co podsyca nastroje protestu.
Ukrainiec przekazuje fatalne wieści dla Putina
Zdaniem autora fakt, że Kreml traci wpływy w Afryce, nieuchronnie odbije się także na działaniach wojennych przeciw Ukrainie. "Reżim Kremla traci pozycję w Afryce – to wpłynie na nasz teatr działań wojennych" - taki tytuł nosi tekst.
Fedorenko uważa, że część afrykańskich liderów może nadal wierzyć, że w razie buntu lub kryzysu będą mogli znaleźć schronienie w Moskwie. Autor porównuje to do sytuacji, w której syryjski dyktator Baszar al-Asad miał wcześniej korzystać z takiej możliwości. Jednocześnie zaznacza, że historia bywa przewrotna i nie można wykluczyć, że w przyszłości to sam Putin będzie musiał szukać azylu w mniej oczywistym miejscu, nawet w odległych regionach świata.
Na końcu autor pisze, że tzw. "niedoimperium" zmierza w stronę poważnych problemów i możliwej katastrofy. Według niego pogarszają się jego pozycja międzynarodowa, gospodarka oraz potencjał militarny. Podkreśla jednak, że jest to proces długoterminowy, a nie jedno szybkie wydarzenie, dlatego potrzebna jest dalsza praca oraz utrzymanie jedności.
Ukraina, która toczy wojnę z Rosją, oskarżyła Moskwę o brutalne praktyki wykorzystywania afrykańskich najemników jako "mięsa armatniego". Według ukraińskiego ambasadora w RPA, Olexandra Scherby, życie Afrykanów nie ma dla Rosji żadnej wartości, mimo że część z nich dołączyła dobrowolnie.
Jak informował na początku roku "Daily Mail", około 1 426 najemników z Afryki walczyło w szeregach rosyjskiej armii. Relacje wskazywały, że tacy bojownicy byli używani jako żywe tarcze.