Troje młodych ludzi rozmawiało w pobliżu pomnika i w pewnym momencie padło słowo "appa". Przechodzący obok urzędnik miał to usłyszeć i zgłosić sprawę do lokalnych struktur Socjalistycznej Patriotycznej Ligi Młodzieży, organizacji masowej nadzorującej m.in. ubiór, fryzury, zachowanie i sposób mówienia młodych Koreańczyków z Północy - opisuje "Daily North Korea".
Według informacji dziennika, młodzi zostali wezwani do biura prowincjonalnej młodzieżówki. - Zostali zrugani - relacjonował rozmówca serwisu.
W Korei Północnej słowo "appa" bywa kojarzone przede wszystkim z określeniem używanym przez małe dzieci wobec ojca. Od dorosłych oczekuje się natomiast formy "abeoji", uznawanej za bardziej oficjalną.
Urzędnicy mieli przekazać młodym, że dalsze używanie "appa" w dorosłym wieku uznają za nieodpowiednie i niegrzeczne wobec starszych. Z ich perspektywy właściwe było dostosowanie języka oraz zachowania do wieku.
Z relacji "Daily NK" wynika, że młodzi ludzie, przyzwyczajeni do zwrotów i sposobu mówienia znanych z południowokoreańskich dramatów i innych materiałów wideo, odebrali sytuację jako element szerszej presji na język inspirowany Koreą Południową.
Rozmówca serwisu przekazał, że młodzi mieli narzekać, iż upomnienie za słowo wypowiedziane w prywatnej rozmowie wśród znajomych wyglądało na przesadne czepianie się. W ich ocenie prawdziwym celem było ograniczenie zwrotów przejętych z południowokoreańskich treści.
Trzy lata temu w Korei Północnej w życie weszła ustawa o ochronie "kulturalnego języka Pjongjangu". Przepisy mają penalizować używanie południowokoreańskich wzorców mowy, slangu i manier, a za poważne naruszenia mają grozić kary do 15 lat więzienia.
Mimo ryzyka, zwroty inspirowane językiem z Korei Południowej mają być wśród młodych nadal powszechne. To przede wszystkim "oppa" (określenie starszego brata lub starszego kolegi), skróty "yeochin" i "namchin" (dziewczyna i chłopak), a także popularne w codziennych rozmowach "gomawo" (dziękuję) i "saranghae" (kocham cię) - podaje "Daily NK".