"W głowie się nie mieści". Generał reaguje na publikację zdjęć Borysa

Po tym, jak 6 listopada wyłowiono zwłoki Grzegorza Borysa, ktoś zrobił, a następnie udostępnił w sieci wstrząsające zdjęcia ciała mężczyzny. Wywołało to liczne głosy oburzenia. Były komendant główny Żandarmerii Wojskowej gen. Bogusław Pacek wprost mówi w rozmowie z o2.pl, że "nie mieści mu się to w głowie".

Funkcjonariusze służb w okolicach zbiornika wodnego Lepusz, gdzie znaleziono ciałoFunkcjonariusze służb w okolicach zbiornika wodnego Lepusz, gdzie znaleziono ciało
Źródło zdjęć: © PAP | Adam Warżawa
Łukasz Maziewski

44-letni Grzegorz Borys był poszukiwany od 20 października. W należącym do niego domu znaleziono ciało jego syna, 6-letniego Olka. Podejrzewany o zabójstwo chłopca Borys zbiegł do lasu.

W trakcie poszukiwań Borysa doszło do tragicznego wypadku. Pierwszego listopada zginął biorący udział w poszukiwaniach płetwonurek Państwowej Straży Pożarnej. Przeprowadzono sekcję zwłok i jako przyczynę śmierci podano niewydolność krążeniowo-oddechową.

Ciało samego Grzegorza Borysa odnaleziono pięć dni później, w poniedziałek 6 listopada. Rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, kom. Karina Kamińska przekazała, że funkcjonariusze "rozcinali pływające wyspy, pod jedną z nich ujawniono ciało".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Potrącił i uciekł. Trwają poszukiwania kierowcy z Podlasia

Do mediów szybko wypłynęły zdjęcia wyłowionego ciała Borysa. Zwłoki odnaleźli wojskowi saperzy z Rozewia. Dlatego też rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku przekazała, że sprawą ujawnienia zdjęć ciała i twarzy poszukiwanego zajęła się Żandarmeria Wojskowa.

Wyciekły zdjęcia ciała Grzegorza Borysa. Gen. Pacek: "Nie rozumiem"

Publikacją zdjęć ciała Borysa oburzony jest były komendant główny Żandarmerii Wojskowej gen. Bogusław Pacek. Przekonuje on w rozmowie z o2.pl, że służby policyjne mocno pilnują tego rodzaju dokumentacji. Dodaje, że w jego ocenie implikacji karnych w stosunku do osoby, która zrobiła i udostępniła zdjęcia, nie będzie, ale zawsze możliwe są roszczenia z powództwa cywilnego.

Publikowanie zdjęć samobójców czy ofiar zdarzeń nie mieści mi się w głowie. Służby policyjne nie tylko nie ujawniają, ale wręcz chronią zdjęcia ofiar przed ewentualnym upublicznieniem. Robią to nie tylko ze względów etycznych, ale także ze względu na możliwe konsekwencje prawne, bo nigdy nie wiadomo, jak np. zachowa się rodzina zabójcy lub ofiary. Nie rozumiem ujawnienia tego rodzaju materiałów - mówi o2.pl Pacek.

Policjanci: "Złamanie etosu"

Inaczej patrzą na sprawę funkcjonariusze policji. Wskazują, że doszło do naruszenia nie tylko etyki, ale być może również tajemnicy śledztwa.

Jeden z policjantów, były wysoki rangą oficer, który prosi o zachowanie anonimowości, przekonuje, że tego rodzaju działanie jest złamaniem ślubowania. Przypomina, że praca policjanta na pierwszej linii to grzebanie w mrocznych aspektach ludzkiego życia i z tego tytułu należy zachowywać szczególną powściągliwość w przekazywaniu materiałów tego rodzaju do środków masowego przekazu.

Ktoś zachował się nieodpowiedzialnie. To jest naruszenie etyki i tajemnicy śledztwa. Oraz zwykłego szacunku dla zwłok. Jest niepisana zasada, że nie upublicznia się wizerunków ofiar. Tego się po prostu nie robi - mówi o2.pl funkcjonariusz.

Podobnie uważa były funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego Policji Marcin Miksza. Mówi on o2.pl, że to kwestia przede wszystkim etyki. Funkcjonariusze - czy to policjanci, czy żołnierze - nie są upoważnieni do ujawniania tego rodzaju materiałów. Informacji na temat zdarzeń, przebiegu śledztwa i ustaleń udzielają rzecznicy prasowi lub osoba wyznaczona przez szefa jednostki.

W jednostce wszczyna się postępowanie wyjaśniające w sprawie ujawnienia informacji. Następnie wysyła się prośbę o ocenę karno-prawną do prokuratury. Jest to traktowane jako przewinienie, ale również można zastosować art. 231 Kodeksu Karnego, czyli przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza - dodaje Miksza.

Łukasz Maziewski, dziennikarz o2.pl

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Utonęła w balii ogrodowej w Walentynki. Zatrzymano 35-latka
Utonęła w balii ogrodowej w Walentynki. Zatrzymano 35-latka
Olimpijka z Rosji straciła mieszkanie. Przekazano je żołnierzowi
Olimpijka z Rosji straciła mieszkanie. Przekazano je żołnierzowi
Był poszukiwany ENA. 53-latek zatrzymany w Grzechotkach
Był poszukiwany ENA. 53-latek zatrzymany w Grzechotkach
17-latek wpadł pod pociąg. "Dominik to dla nas bohater"
17-latek wpadł pod pociąg. "Dominik to dla nas bohater"
Trzęsienie ziemi w Portugalii. Mieszkańcy Lizbony wyszli na ulice
Trzęsienie ziemi w Portugalii. Mieszkańcy Lizbony wyszli na ulice
Musieli wydać oświadczenie. Burza wokół figury Matki Bożej
Musieli wydać oświadczenie. Burza wokół figury Matki Bożej
1000 Kenijczyków walczy na wojnie w Ukrainie. Tyle zarabiają najemnicy
1000 Kenijczyków walczy na wojnie w Ukrainie. Tyle zarabiają najemnicy
Problem z dzikami na Ursynowie. Reakcja służb szokuje mieszkańców
Problem z dzikami na Ursynowie. Reakcja służb szokuje mieszkańców
Skandal na igrzyskach. Pijana reporterka relacjonowała na żywo
Skandal na igrzyskach. Pijana reporterka relacjonowała na żywo
Triumfuje na igrzyskach. Francuzka pokazała "kanapkę z medali"
Triumfuje na igrzyskach. Francuzka pokazała "kanapkę z medali"
Zmarł Jan Timman. Arcymistrz szachowy miał 74 lata
Zmarł Jan Timman. Arcymistrz szachowy miał 74 lata
89-latka z balkonu wzywała pomocy. Sąsiad wezwał służby
89-latka z balkonu wzywała pomocy. Sąsiad wezwał służby