W środku było 600 litrów. Podejrzane beczki w lesie. Odkrycie służb
Na terenie Leśnictwa Mechowo, należącego do Nadleśnictwa Babki, ujawniono ponad 600 litrów nielegalnie porzuconych rozpuszczalników. Taka ilość substancji mogła doprowadzić do niebezpiecznego pożaru.
Nadleśnictwo Babki podaje, że zgłoszenie o podejrzanych beczkach wpłynęło na numer alarmowy 112 od osoby postronnej. Na miejsce natychmiast skierowano jednostki Państwowej Straży Pożarnej, Policję oraz leśników. Strażacy, w tym specjalistyczna jednostka chemiczna, pobrali próbki substancji i przeprowadzili ich analizę. Potwierdzono, że w pojemnikach znajdują się łatwopalne rozpuszczalniki. Jednocześnie sprawdzono szczelność opakowań, aby wykluczyć ewentualny wyciek.
Służby podkreślają, że sytuacja była potencjalnie bardzo groźna. W przypadku rozszczelnienia pojemników mogło dojść do skażenia gleby i wód gruntowych, a także do powstania pożaru. Dzięki szybkiej reakcji wszystkich zaangażowanych instytucji udało się jednak uniknąć poważnych konsekwencji.
– Po znalezieniu nielegalnie porzuconych odpadów niezwłocznie podjęliśmy działania zabezpieczające teren. Już następnego dnia zleciliśmy specjalistycznej firmie ich odbiór i utylizację. Koszt samej utylizacji wyniesie około 5 tysięcy złotych, jednak szybka reakcja pozwoliła zapobiec potencjalnej katastrofie ekologicznej – poinformował nadleśniczy Nadleśnictwa Babki, Robert Okińczyc.
Sprawę bada policja
Policja zabezpieczyła na miejscu ślady oraz materiały dowodowe, które mogą pomóc w ustaleniu sprawcy nielegalnego porzucenia odpadów. Po zakończeniu czynności odpady zostały przekazane nadleśnictwu jako zarządcy terenu, które odpowiada za ich dalszą utylizację.
Niebezpieczne odpady w lasach
Sprawa jest kolejnym przykładem problemu nielegalnego składowania niebezpiecznych substancji w lasach. Służby apelują o czujność i zgłaszanie podobnych przypadków, podkreślając, że szybka reakcja może zapobiec poważnym zagrożeniom dla środowiska i zdrowia ludzi.