Wbił pilnik w udo kolegi. "Był bardzo przejęty"
Do szokującego zdarzenia doszło w Zespole Szkół Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Rzeszowie. Jeden z uczniów wbił pilnik do metalu w udo kolegi. - To spokojny, kulturalny nastolatek - podkreśla dyrekcja w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Zdarzenie miało miejsce na porannych zajęciach pierwszej klasy szkoły branżowej.
Jeden z uczniów uderzył pilnikiem-skrobakiem kolegę. Narzędzie było ostre i wbiło się w udo. Było sporo krwi, instruktorzy udzielili pomocy. Wezwali karetkę i policję - powiedział "Gazecie Wyborczej" Stanisław Zams, dyrektor ZS ZDZ w Rzeszowie.
Poszkodowany trafił na SOR. Rana miała 1,5 cm głębokości. Uczeń otrzymał antybiotyk, a następnie wrócił do domu. Nie doszło do uszkodzenia mięśni czy też większych naczyń krwionośnych.
"Spokojny chłopiec"
"GW" donosi, że szkoła ustaliła, iż poszkodowany uczeń wcześniej dokuczał innym - również temu chłopcu, który go zaatakował.
Nauczyciele i dyrekcja są zaskoczeni nerwową reakcją ucznia.
To spokojny chłopiec. Mamy wielu, którzy sprawiają znacznie większe kłopoty. Z nim nie mieliśmy nigdy - zapewnił dyrektor Zams.
Uczeń, który dopuścił się ataku, w szkole podstawowej miał orzeczenie o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Ta opinia nie została jednak zaktualizowana na poziomie szkoły średniej.
"Musieliśmy go uspokajać"
Dziennik informuje, że chłopak zmaga się z nadwrażliwością słuchową. Na warsztatach, na których panuje duży hałas, zawsze nosił słuchawki.
Kiedy zaczepiał go kolega, zdjął słuchawki, a poziom napięcia tak wzrósł, że zareagował w agresywny sposób. Po wszystkim był przerażony całą sytuacją do tego stopnia, że nie był w stanie powiedzieć, gdzie mieszka. Nie potrafił też opowiedzieć, co mówił mu kolega, ani jak go zaczepiał. Zapewniał natomiast, że nie chciał tak zareagować. Musieliśmy go uspokajać. Wiedział, że źle postąpił, był bardzo przejęty - zaznaczyła Elżbieta Sura, wicedyrektorka szkoły, cytowana przez "Gazetę Wyborczą".
Na razie nie podjęto żadnych wiążących decyzji dyscyplinarnych wobec uczniów. Wiadomo, że uwagi ws. zachowania poszkodowanego pojawiały się już wcześniej. Szkoła weryfikuje obecnie, czy miały one charakter nękania.