Wdowiec z Gdyni musi spłacić teściów. "Mnie się prawnie to należy"

Pan Mateusz z Gdyni, po śmierci żony i nienarodzonej córki, usłyszał w sądzie, że ma spłacić teściów kwotą 130 tys. zł. Jednocześnie nadal spłaca kredyt hipoteczny za mieszkanie kupione wspólnie z żoną.

Wdowiec musi spłacić teściów zmarłej żonyWdowiec musi spłacić teściów zmarłej żony
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | Interwencja
Rafał Strzelec

Najważniejsze informacje

  • Sąd 18 marca 2026 r. orzekł, że pan Mateusz ma spłacić teściów kwotą 130 tys. zł.
  • Spór dotyczył spadku po zmarłej żonie, która nie zostawiła testamentu.
  • Mężczyzna jednocześnie nadal reguluje raty kredytu za mieszkanie kupione w trakcie małżeństwa.

Sprawę pana Mateusza z Gdyni opisuje "Interwencja" Polsatu. Jak czytamy, pierwsze lata związku mężczyzny z panią Anną wyglądały były bardzo spokojne. Najpierw studia, potem ślub w 2015 r. i zakup mieszkania na kredyt. Wkrótce pojawiła się jednak ciężka diagnoza. U kobiety stwierdzono twardzinę układową, rzadką chorobę autoimmunologiczna. Mimo to małżeństwo próbowało funkcjonować normalnie i myślało o powiększeniu rodziny.

Niestety, doszło do dramatu. W 2020 roku dziecko rodziny z Gdyni zmarło. - W lipcu niestety żona trafiła do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Jeszcze wieczorem stwierdzono, że z płodem jest wszystko ok, ale rano już musiała urodzić nieżywą córeczkę - wspomina mężczyzna w rozmowie z "Interwencją". Pan Mateusz przyznał, że jego teściów nie było na pogrzebie. Nie wiedział, dlaczego.

Choroba pani Anny postępowała. Niestety, kobieta zmarła w 2023 roku w wieku 34 lat. Jakby tego było mało, nagle mężczyzna otrzymał telefon od bratanka Anny. Jej rodzina zażądała oddania rzeczy po zmarłej.

- Po trzech dniach od pogrzebu był telefony bratanka Ani, żeby Mateusz oddał smartfony, jakieś tam firanki, zastawy. To był koszmar, proszę mi wierzyć, to był koszmar. Później w pozwie były pierścionki, nawet obrączka chyba też była wymieniona. Był złoty łańcuszek od Mateusza, który został razem z nią pochowany - wspomina pani Jadwiga, matka Mateusza. - Oni do majątku chcieli doliczyć wszystko: mój samochód, żony samochód, obrączki, jakiś złoty pierścionek - dodaje sam mężczyzna.

Konflikt rodzinny przerodził się w spór o spadek po kobiecie. Finał przyszedł 18 marca 2026 r., gdy zapadło postanowienie, że mężczyzna ma spłacić teściów na 130 tys. zł.

- Kiedy małżeństwo jest bezdzietne i umiera jedno z nich, a nie pozostawili niestety testamentu, do dziedziczenia wchodzi drugi małżonek oraz niestety rodzice tego zmarłego małżonka. Połowę dziedziczy małżonek, a połowę dziedziczą rodzice, czyli po ¼. Jest to sprawa przykra i trudna - oceniła w rozmowie z "Interwencją" adwokat Małgorzata Woźniak.

Po stronie pana Mateusza problemem są też bieżące zobowiązania. Z jednej strony musi znaleźć środki na zasądzoną kwotę, z drugiej wciąż płaci kredyt hipoteczny za mieszkanie, które miało być domem dla rodziny. Mężczyzna w programie przyznał, że wcześniej nie rozważał sporządzania testamentu. Dopiero po śmierci żony dowiedział się, że takie oświadczenie u notariusza kosztowałoby ok. 50 zł.

- Jacy ludzie w wieku 30 lat myślą o tym, żeby iść do notariusza i spisywać takie oświadczenie? Każdy myśli, że całe życie jest przed nim, a ono się zmienia. Moje zmieniło się w trzy godziny - mówi pan Mateusz.

"Interwencja" dotarła do rodziny zmarłej Anny. - Mnie się prawnie to należy. Nie wiem, czego wy szukacie. Dostał co swoje, musi zapłacić i mnie to nie interesuje, skąd on weźmie - powiedziała reporterom jej matka.

Wybrane dla Ciebie