Wielka miłość Skłodowskiej-Curie. Była bohaterką obyczajowego skandalu
Marię Skłodowską-Curie najczęściej postrzegamy przez pryzmat laboratoriów, probówek i dwóch Nagród Nobla z fizyki i chemii. Kojarzymy jej czarno-białe fotografie, pokazujące ją podczas pracy. Czasem te wspólne z mężem - Pierre’em Curie. Widzimy pracowitą, upartą i wychodzącą poza ramy tamtych czasów kobietę, walczącą o swoje prawa.
Rzadziej mówi się o jej życiu uczuciowym. Miłość jaka połączyła ją z mężem była dojrzała i oparta na wspólnej pasji, akceptacji i zrozumieniu. Skłodowska była jednak także bohaterką jednego z największych skandali obyczajowych tamtej epoki. W młodości zaś zakochała się z wzajemnością - i gdyby to uczucie mogło rozwinąć skrzydła - prawdopodobnie nie mówilibyśmy dziś o słynnej noblistce.
Narodziny miłości do nauki
Maria Salomea Skłodowska przyszła na świat w Warszawie w roku 1867. Urodziła się w domu przy ulicy Freta 16, w którym dziś mieści się poświęcone jej muzeum. Była piątym, najmłodszym dzieckiem w rodzinie nauczycielskiej. Jej matka - Bronisława z Boguskich Skłodowska - prowadziła prywatną szkołę dla dziewcząt. Ojciec Marii - Władysław Skłodowski - był nauczycielem matematyki i fizyki i dyrektorem w warszawskich gimnazjach męskich. Rodzina Marii ze strony obojga rodziców wywodziła się z drobnej szlachty. Ojciec noblistki był ateistą. Matką żarliwą katoliczką. Bronisława Skłodowska zmarła młodo - w wieku 43 lat, gdy jej córka, Maria - zwana Manią - miała zaledwie lat 11. Dwa lata przed matką, z powodu tyfusu zmarła najstarsza siostra Marii - Zofia. Dziewczynka bardzo przeżyła ich stratę. Wpadła w depresję. Straciła wiarę w Boga, który - jak mówiła - nie wysłuchał jej modlitw i zabrał ukochaną matkę. Ojciec wysłał ją wtedy do rodziny, żeby na wsi doszła do siebie. Spędziła tam rok. W wieku 10 lat przyszła noblistka rozpoczęła naukę w żeńskim gimnazjum rządowym. W Warszawie udzielała korepetycji z matematyki, fizyki, języków obcych. Z czasem wraz s dwiema siostrami - Bronią i Helą - wstąpiła na Uniwersytet Latający, który zorganizowano jako odpowiedź na brak dostępu kobiet do studiów wyższych. Zafascynowane nauką, Maria i Bronia zawarły umowę. Zakładała ona, że najpierw na studia do Paryża wyjedzie starsza z nich, a młodsza będzie pracować w kraju na jej utrzymanie. Potem to starsza siostra miałaby pomagać młodszej i zaprosić ją do siebie. Aby umowa mogła zostać wcielona w życie - Maria została guwernantką. Tak trafiła do ziemiańskiej rodziny Żórawskich, mieszkających w majątku Szczuki. Tu Maria uczyła dwie córki Żórawskich. Tu też poznała syna dziedziców - młodego studenta matematyki - Kazimierza.
Zakochanie, które mogło wszystko zmienić
Marię i Kazimierza połączyło silne, młodzieńcze uczucie. Młodzi zakochali się w sobie i dość szybko zaręczyli. Z zachowanej do naszych czasów fotografii Kazimierza spogląda na nas przystojny młodzieniec, o bystrym spojrzeniu, pociągłej twarzy z proporcjonalnie większy czołem i zaczesanych do tyłu włosach. Co przykuło uwagę Marii? Wygląd z pewnością nie był bez znaczenia. Ale może także fascynacja jej obiektu westchnień matematyką sprawiły, że się w nim zakochała. Niestety miłość jaka połączyła tych dwoje była przykładem miłości skazanych na niepowodzenie, jakich nasza historia zna aż nadto. Rodzice młodego Żórawskiego stanowczo sprzeciwili się pomysłowi ich syna, który chciał żenić się z ubogą guwernantką. W tle pojawiła się groźba wydziedziczenia. Kazimierz miał początkowo udawać uległość wobec rodziców i obiecywać Marii, że będą razem, gdy tylko zakończy edukację. Ta czekała. Uczyła siostry Kazimierza, dawała potajemnie lekcje wiejskim dzieciom i przerabiała materiał potrzebny na Sorbonę, gdzie chciała studiować. Wytrzymała tam jeszcze kilkanaście miesięcy i w końcu - w roku 1889 - wyjechała ze Szczuk i wróciła do Warszawy. Kazimierz skończył studia i został doktorem matematyki. Czy gdyby miłość Marii do niego znalazła szczęśliwe zakończenie - moglibyśmy chwalić się dziś słynną polską uczoną, którą podziwia świat?
Maria i Pierre
Po powrocie do Warszawy Skłodowska rzuciła się w wir nauki. Przygotowywała się na studia w Paryżu i udzielała lekcji zarabiając potrzebne na realizację tego marzenia pieniądze. Zaproszenie od siostry - Bronisławy - przyszło w roku 1890. Rok później Maria pojechała do siostry. Teraz to ona miała studiować wspierana przez Bronię, która skończyła studia dzięki pracy Marii. Skłodowska w półtora roku zdobyła licencjat z fizyki z pierwszą lokatą. Dostała stypendium i w ciągu roku otrzymała licencjat z matematyki. Po studiach poznała Pierre’a Currie. Był wykładowcą fizyki i chemii. Podobno zakochał się w Marii od pierwszego wejrzenia. Ona myślała jeszcze wtedy o powrocie do kraju. Połączyła ich wspólna pasja do nauki. Pobrali się w 1895. Wzięli ślub cywilny. W podróż poślubną pojechali rowerami, które dostali w prezencie. Razem pracowali naukowo. Ich badania doprowadziły do odkrycia dwóch pierwiastków – polonu (nazwanego na cześć Polski) i radu. Za te odkrycia otrzymali w roku 1903 Nagrodę Nobla. Doczekali się dwóch córek, z których jedna - Irena - tak jak matka otrzymała Nagrodę Nobla z chemii. Ich szczęśliwe małżeństwo zakończyła 3 lata później tragiczna śmierć Pierre’a Curie, który wpadł pod ciężki wóz konny. Maria była zdruzgotana. Cały rok po śmierci męża zapisywała w dzienniku swoje uczucia: ból i pustkę. Rzuciła się w wir nauki. Została pierwszą kobietą profesorem na Sorbonie. Zgłosiła nawet swoja kandydaturę do Francuskiej Akademii Nauk - ale ją odrzucono, mimo wielu osiągnięć Skłodowskiej. Była kobietą i cudzoziemką.
Nobel z romansem i skandalem w tle
W tym mniej więcej czasie ujawniony został romans Marii Curie z francuskim fizykiem Paulem Langevinem. Naukowiec był żonaty i miał dzieci. Miłosne listy obojga ujawniła prasie zdradzona żona. Prasa bezlitośnie atakowała, tę która uwiodła ojca rodziny. Jako cudzoziemka i kobieta sukcesu stała się łatwym celem. Podważano jej moralność, a nawet osiągnięcia naukowe. W tym samym czasie przyznano jej drugą Nagrodę Nobla - tym razem z chemii. Sekretarz Szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk w piśmie do Skłodowskiej napisał, że "gdyby akademia sądziła, że list (Marii do Langevina) może być autentyczny, z całym prawdopodobieństwem nie przyznałaby jej nagrody". Sugerował także, by nie przyjeżdżała po odbiór nagrody i napisała list z wyjaśnieniem, że jej nie przyjmie do czasu zakończenia procesu Langevinów i orzeczenia, że zarzutu jej stawiane są bezpodstawne. Maria odpisała, że nie ma żadnego związku między jej pracą naukową, a faktami z życia prywatnego. I nagrodę odebrała. Maria i Paul zakończyli swój związek w atmosferze skandalu. Historia dopisała jednak niespodziewane zakończenie. Wnuk Paula ożenił się wiele lat później z wnuczką Skłodowskiej-Curie.
Serce i rozum
Relacje uczuciowe i związki miłosne Marii Skłodowskiej-Curie ukazują nam ją w zupełnie innym świetle. Nie tylko jako noblistkę, naukowca spędzającego życie w laboratoriach. Ale też jako kobietę pełną energii, namiętności i pasji. Idącą pod prąd, upartą i pracowitą. Kochającą i pragnącą być kochaną. Żyła jednak w czasach, w których kobietom z jej ambicjami nie było łatwo. Jeden z jej współczesnych, fizyk i noblista - Ernest Rutherford - napisał: Madame Curie jest raczej trudną osobą. Ona ma jednocześnie i przewagę, i niedogodność być kobietą.