Wkrótce pojawią się w lasach. Leśnik apeluje. "Nie dotykaj"
Dawid Kontny, leśnik z popularnego profilu "Borem Lasem Wodą Bagnem" przekazał, że wkrótce w polskich lasach pojawią się koźlęta saren, łoszaki łosi, cielęta jeleni i danieli. - Pod żadnym pozorem NIE WOLNO dotykać, a tym bardziej zabierać takich osamotnionych w różnych miejscach maluchów - apeluje leśnik.
Wiosną i na początku lata w polskich lasach, na łąkach i polach coraz częściej można spotkać młode dzikie zwierzęta – koźlęta saren, cielęta jeleni i danieli czy młode łosie. Leśnik Dawid Kotny podkreśla, by pod żadnym pozorem ich nie dotykać ani nie zabierać z naturalnego środowiska. Samotnie leżące młode zwierzę najczęściej nie jest porzucone, lecz czeka na powrót matki.
- "Matki tych maluchów zawsze są gdzieś w pobliżu, żerując, zawsze mają oko na swoje młode, nawet jeśli my ich nie widzimy. Koza lub łania odwiedza swoje młode kilka razy dziennie, by je nakarmić, po czym pozostawia je na kolejne kilka godzin w bezpiecznym miejscu" - podkreśla leśnik prowadzący profil "Borem Lasem Wodą Bagnem".
Samice jeleniowatych pozostawiają swoje młode w ukryciu nawet na kilka godzin. W tym czasie same oddalają się na żer, jednak stale kontrolują sytuację i regularnie wracają, by nakarmić potomstwo. Młode zwierzęta są doskonale przystosowane do przetrwania - przez pierwsze tygodnie życia niemal nie wydzielają zapachu, a w obliczu zagrożenia instynktownie pozostają nieruchome. Dzięki temu są trudne do wykrycia przez drapieżniki.
Człowiek, często kierując się odruchem serca, popełnia czasem poważny błąd. Zabranie młodego zwierzęcia z lasu może przekreślić jego szanse na przeżycie. Odchowanie dzikiego ssaka jest bardzo trudne i wymaga specjalistycznej opieki, odpowiedniego pokarmu oraz warunków, których większość osób nie jest w stanie zapewnić. W efekcie wiele takich zwierząt umiera po kilku dniach.
Istnieją jednak sytuacje wyjątkowe, kiedy interwencja człowieka jest uzasadniona. Pierwsza dotyczy prac rolniczych, zwłaszcza sianokosów. Jeśli młode zwierzę znajduje się na terenie koszenia, można je bardzo ostrożnie przenieść w najbliższe bezpieczne miejsce – na przykład w wysoką trawę lub zadrzewienie. Drugi przypadek to sytuacja, gdy istnieje pewność, że matka nie żyje, bo na przykład została potrącona przez samochód. Wówczas należy skontaktować się z odpowiednim ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt lub służbami weterynaryjnymi.
Dawid Kontny przypomniał również o obowiązku prowadzenia psów na smyczy podczas spacerów po terenach leśnych i polnych. Swobodnie biegający pies może wystraszyć lub zranić młode zwierzęta, a nawet doprowadzić do ich śmierci.
Każdego roku z naturalnego środowiska zabierane są setki młodych dzikich zwierząt. Tymczasem najlepszą pomocą, jaką człowiek może im zaoferować, jest pozostawienie ich tam, gdzie są – blisko natury i matki, która najprawdopodobniej czuwa tuż obok.