Wnuk przyszedł do księdza o 19 i poprosił o pogrzeb. Reakcja jezuity
Aktywny w mediach społecznościowych jezuita o. Grzegorz Kramer poprowadził nietypowy pogrzeb. Zaczęło się od wizyty mężczyzny, który odwiedził księdza o 19:00 i poprosił o ranny pogrzeb dla swojego dziadka. "Był Pan K., w trakcie mszy doszła jego znajoma, ja i organista" - opisuje duchowny.
O. Grzegorz Kramer za pomocą mediów społecznościowych kontaktuje się z wiernymi. Niemal codziennie publikuje na swojej tablicy nowe wpisy, zdjęcia czy relacje. Najczęściej dotyczą one tematów religijnych.
W ostatnim poście poruszył temat nietypowego pogrzebu. Zazwyczaj we mszy pożegnalnej uczestniczy rodzina zmarłego, znajomi i sąsiedzi. Tym razem zmarłego miały pożegnać tylko dwie osoby.
Pan K. wpadł wczoraj, po 19, poprosić o pogrzeb swojego dziadka, pana Wincentego. 'Ale ten pogrzeb będzie, jutro rano o 8.00. Przepraszam, że tak w ostatniej chwili' - powiedział. Spisaliśmy wszystkie potrzebne formalności i chwilę pogadaliśmy. Zapytałem go (jak zawsze), czy ma jakieś życzenia, czy będzie chciał coś od siebie powiedzieć. Odpowiedział, że nie. Że będzie on i może jedna znajoma - relacjonuje o. Grzegorz rozmowę z mężczyzną.
Poruszający moment na pogrzebie. Setki balonów wypuszczone w niebo
Zgodnie z umową o. Grzegorz pojawił się rano na cmentarzu. Tak jak zapowiedział młody mężczyzna na pogrzebie był tylko on i jego znajoma.
"Rzeczywiście był tylko Pan K. Skromna drewniana urna z prochami, wręcz gubiła się w ślicznym wieńcu z pięknych kwiatów. Obok stał wielki wieniec z napisem: "na zawsze w mojej pamięci - K.". Był Pan K., w trakcie mszy doszła jego znajoma, ja i organista" - opisuje jezuita.
Wiecie widziałem dziś miłość wyrażoną w szczegółach. Piękne kwiaty, cudna muzyka, którą wykonał organista. Wzruszenie na twarzy wnuka i uśmiech znajomej. I choć taki pogrzeb mógłby się wydawać krępujący, to jednak czułem, że choć jest nas czwórka, to jest dobry luz. Bo wszyscy chcemy "zrobić to" dobrze - podsumował o. Grzegorz Kramer.