Wpadli w poślizg i dachowali. Auto wzięli od księdza. Tak zareagował
Ks. Tomasz Kancelarczyk podzielił się na Facebooku poruszającym wspomnieniem. Duchowny opisał groźny wypadek, do którego doszło w miniony piątek, 6 lutego. Samochód, którym podróżowały cztery osoby, wpadł w poślizg, kilkukrotnie dachował i zatrzymał się daleko od drogi. Do wpisu dołączył zdjęcie poważnie zniszczonego auta.
Jak relacjonuje ksiądz, wszystko zaczęło się od radosnej wiadomości. Udało się zdobyć niewielki, choć wiekowy, ale sprawny samochód. Miał służyć do krótkich, miejskich kursów – podwożenia do lekarza, załatwiania spraw urzędowych czy transportu osób potrzebujących wsparcia. Tego właśnie brakowało.
W piątek, mimo trudnych warunków pogodowych, auto zostało użyte. Decyzja – jak sam przyznał – mogła być nierozważna. Na śliskiej nawierzchni samochód stracił przyczepność. To, co wydarzyło się później, brzmiało jak scenariusz najgorszego koszmaru: poślizg, dachowanie i dramatyczne zatrzymanie poza jezdnią.
Ksiądz relacjonuje. Strach i ulga
Pierwsze chwile po wypadku były pełne napięcia. Ks. Tomasz Kancelarczyk nie ukrywa, że był zdenerwowany. Ulgę przyniosła dopiero informacja, że żadna z czterech jadących osób nie odniosła poważnych obrażeń. Jedna osoba skarżyła się na ból ręki, ale wszyscy przeżyli.
Choć samochód nadaje się do kasacji, duchowny podkreśla, że w obliczu takiego zdarzenia to rzecz drugorzędna. Najważniejsze jest życie. "Nikomu nic się nie stało! Wszyscy żyją!" – napisał z wyraźną wdzięcznością.
"Samochód nieważny, życie jest ważne"
W swoim wpisie ksiądz przyznał, że takie ekstremalne sytuacje boleśnie przypominają o tym, co naprawdę ma znaczenie. Zadeklarował, że chce bardziej cieszyć się obecnością ludzi wokół siebie i doceniać każdy dzień.
Na miejscu zdarzenia pojawiła się policja. Jak relacjonuje duchowny, funkcjonariusze podeszli do sprawy ze zrozumieniem i nie nałożyli mandatu. Sam zainteresowany przyznał jednak z dystansem, że na ich miejscu byłby bardziej surowy.
Choć wypadek zakończył się utratą samochodu, dla uczestników był przede wszystkim lekcją pokory i wdzięczności. Jak podsumował ks. Tomasz Kancelarczyk – to był dobry dzień. Bo wszyscy wrócili do domu żywi.