Wybory pod znakiem zapytania dla Marine Le Pen. Wskazała na bransoletkę
Marine Le Pen oceniła, że ewentualny wyrok nakazujący jej noszenie elektronicznej bransoletki uniemożliwiłby prowadzenie kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2027 r. Liderka francuskiej skrajnej prawicy czeka na decyzję sądu apelacyjnego, która ma zapaść 7 lipca.
Najważniejsze informacje
- Le Pen oceniła, że noszenie bransoletki elektronicznej wykluczy ją z kampanii prezydenckiej w 2027 r.
- 7 lipca zapadnie wyrok sądu apelacyjnego w sprawie defraudacji środków publicznych.
- Prokuratura wnosi o 4 lata więzienia (3 w zawieszeniu) i 5-letni zakaz ubiegania się o funkcje publiczne.
Francuska polityczka podkreśliła w telewizji, że ewentualny elektroniczny dozór przekreśli jej udział w wyścigu o Pałac Elizejski. Jak podała PAP, Marine Le Pen czeka na rozstrzygnięcie sądu apelacyjnego, które ma zostać ogłoszone 7 lipca. Sprawa toczy się po wyroku pierwszej instancji z 2025 r., w którym uznano ją winną defraudacji środków publicznych w związku z zatrudnianiem asystentów w Parlamencie Europejskim.
Kluczową kwestią pozostaje to, jak ewentualna kara wpłynęłaby na jej udział w wyścigu prezydenckim. Marine Le Pen powiedziała na antenie BFMTV, że przez elektroniczną bransoletkę nie mogłaby funkcjonować jak inni kandydaci. - Nie można prowadzić kampanii w tych warunkach (tj. noszenia bransoletki elektronicznej) - powiedziała Le Pen. Dla liderki Zjednoczenia Narodowego oznaczałoby to bezpośrednie zagrożenie dla planów startu w 2027 roku.
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 03.02
W postępowaniu apelacyjnym prokuratura wniosła o cztery lata więzienia, w tym trzy w zawieszeniu. Decydujący jest rok bez zawieszenia — jeśli sąd go utrzyma, kara mogłaby zostać odbyta w formie dozoru elektronicznego. Oskarżyciele domagają się także pięcioletniego zakazu ubiegania się o funkcje publiczne, co bezpośrednio uderza w prezydenckie plany Marine Le Pen, byłej liderki Frontu Narodowego, dziś Zjednoczenia Narodowego.
Tło sprawy: asystenci w PE i praca dla partii
W marcu 2025 r. sąd pierwszej instancji uznał, że działacze skrajnej prawicy w przeszłości zatrudniali asystentów w Parlamencie Europejskim, którzy zamiast wspierać prace europosłów, wykonywali zadania na rzecz partii. W tym postępowaniu Le Pen także została uznana za winną. Ten wątek pozostaje osią oskarżenia i determinuje oczekiwania prokuratury co do wymiaru kary oraz zakazu pełnienia funkcji publicznych.
Źródło: PAP